1. śrolog

Od czego zacząć? Chyba od tego, że pewnego dnia buszując na internecie trafiłam na oferte, o której dawno marzyłam, a kiedyś kiedy nie miałam jeszcze internetu i łatwego dostepu do tego całego świata wydawała mi sie wrecz niemożliwe i byłam przekonana, że pozostanie na zawsze w sferze wyuzdanych marzen. Ale stało sie. Po pierwszym czytaniu serce mi zabiło, choć wiedziałam, że nie powinno bo to prawdopodobnie głupie kawały albo cokolwiek z czego nic nie wyjdzie mówiąc krótko.
Jednak po paru mailach a także telefonach okazało sie, że sprawa jest zupełnie poważna. Powiem w skrócie tylko tyle, że przez email musiałam dobrze opisać swoją osobe, wysłać zdjecie a także wypełnić pokaźną liczbe elektronicznych ankiet. Udało sie...dostałam meila i przez trzy miesiące nie mogłam sie doczekać tego dnia aż przyjechałam do pewnej posiadłości w południowej Polsce. Byłam jedną z sześciu dziewczyn, które pomyślnie przeszły "rekrutacje" i dalej miedzy sobą miały współzawodniczyć o możliwość spedzenia ekscytujących tygodni w, nie wiem jak to nazwać, "posiadłości sado-maso" z prawdziwego zdarzenia, bycia poniżaną, wykorzystywaną - słowem miała to być wielka sexualna przygoda S/M, która jednocześnie była szczytem moich sexualnych fantazji, zresztą nie tylko moich...

2. Na miejscu

Zgodnie z dokładnym opisem w mailu dotarłam w wyznaczonym terminie na miejsce. Zgodnie z poleceniem nie miałam nic ze sobą - żadnych bagaży. Powiem w tym miejcu od razu, że warunkiem przyjecia było zrobienie i wysłanie im badan, że sie jest zdrowym i nie ma sie żadnych choróbsk co bardzo dobrze o nich świadczyło i można było tego oczekiwać z drugiej strony. Drugim warunkiem było branie pigułek antykoncepcyjnych co na szczeście od pewnego czasu już czyniłam a ostatnim dokładne zaPoznanie sie i przyniesienie podpisanego regulaminu. Z zewnątrz posiadłość wyglądała na naprawde sporą. W każdym razie ogrodzeniem był pokaźny mur co robiło odpowiednie wrażenie a przy wejściu dało sie zauważyć kamery. W tle można było zobaczyć niezłą chate. Drżącymi rekami nacisnełam domofon. Odezwał sie meski głos: prosze wejdź, wyjde po Ciebie. śrzygoda sie zaczyna pomyślałam... Wyszedł po mnie meżczyzna w średnim wieku, przywitał sie ze mną serdecznie i po imieniu. Dając mi w policzek pocałunek. zaśrowadził mnie do pomieszczenia gdzie czekały już cztery dziewczyny. Po czym zniknął oznajmiając, że czekamy na reszte. Poznałam sie ze współtowarzyszkami, z którymi w bardzo bliskim kontakcie miałam spedzić najbliższe dni a może tygodnie. Każda z nas była podekscytowana i niepewna co przyniosą najbliższe minuty. Musze powiedzieć, że w sumie byłyśmy w wieku od 22-35 lat, wysokie i niskie, zgrabne i mniej o różnych sposobach ubierania sie. Na przykład Aśka była blondynką o długich włosach ubrana w bardzo króciutką spódniczke, bluzeczke odsłaniającą pepek i sandałki. Monika - brunetka w skórzanej spódnicy i kozaczkach. Po mnie przyszła jeszcze Baśka chyba najbardziej z nas była przy kości, ciemne włosy, ubrana w spodnie i glany. Ola była najniższa i najdrobniejsza z nas, choć wcale nie najmłodsza. Ostatnia przyszła Ela.
Gdy byłyśmy już wszystkie i ochłonełyśmy ze sobą drzwi sie otworzyły i Pan, który mnie wpuszczał zaProsił nas do drugiego pokoju. Wywołał każdą z nas po imieniu. Przypomniał po co przyszłyśmy i, że teraz jest ostatni moment na wycofanie sie przed rozpoczeciem gry. Powiem tu tylko na razie w skrócie, że zgodnie z regulaminem gra polegała na braniu udziału w różnych konkurencjach i zdobywaniu punktów. Oczywiście podpisując regulamin byłyśmy gotowe po prostu na wszystko. Jeżeli ostatecznie sie zgadzamy miałyśmy oddać mu podpisany papier i złożyć nasze dokumenty, ew. telefony komórkowe (bo to jedyna rzecz, którą mogłyśmy przywieść) do stojącego w pokoju sejfu. Wszystkie 6 zlożyłyśmy rzeczy i sejf został zamkniety.

3. I konkurencja

"No to zaczynamy powiedział". Konkurencja nr 1. Jesteście spragnioneż Był upalny dzien, wszystkie byłyśmy po podróży z różnych czesci Polski wiec pewnie, że tak. Kazał ustawić nam sie w rządku i wskazał palcem na wielką ilość wody mineralnej stojąca w butelkach 5l. "Która wypije najwiecej zdobedzie pierwsze punkty. Czas 5 minut. Czy wszystko jasneż" Popatrzyłyśmy sie na siebie z uśmiechem - niezły początek. "Start!"...No i piłyśmy, zadanie było pozornie łatwe wiec każda z nas chciała zdobyć już na poczatku jak najwiecej punktów. Bardzo różnie nam to wyszło i chyba wszystkie "pekaliśmy". Konkurencje wygrała Monika ale ja byłam trzecia wiec nie było źle. Na nasze karty zostały wpisane pierwsze punkty.
"świetnie" uśmiechnął sie On. "Dwa moje suczki. Macie natychmiast rozebrać sie zupełnie do naga a wszystkie swoje ubrania wrzucić do kominka (palącego sie!). Która pierwsza stanie zupełnie naga, powtarzam zupełnie naga a jej wszystkie, zaznaczam wszystkie rzeczy bedą w kominku wygrywa Reszta zero punktów. Która stchórzy i nie wrzuci ubran do ognia konczy od razu gre!" To był szok chyba dla nas wszystkich, mocne uderzenie na samym początku, ale każda chwila wahania działała na naszą niekorzyść...

Zadanie było szokujące ale jednocześnie podniecające. Po to tu przyszłam wiec zabrałam sie do roboty. Gdy jednym ruchem ściągałam przez nogi spódniczke, widziałam kątem oka jak Aśka stała już w samych majteczkach z gołymi piersiami - chyba nie miała biustonosza pomyślałam, ale idiotka ze mnie, też mogłam nie zakładać. Dalej ściągnełam szybko adidasy i moje niebieskie skarpetki. Szybciej mówiłam do siebie ale pocieszał mnie widok jak Baśka dopiero meczy sie rozwiązując glany a Monice jej kozaczki też nie wyszły na dobre. Gdy ściagałam bluzeczke i biustonosz, Aśka stała już naga i wrzucała swoje ciuchy bez chwili wahania do kominka - trudno bedzie zwycieżyc zaczełam sie denerwować. Nastepna była Ola, która miała na bosych stopach wsuwane klapeczki wiec zyskała na czasie. Gdy w koncu stałam naga serce zaczemi mi prawdziwie bić jak przyszło mi do głowy, że musze teraz spalić swoje ubranie...co bedzie dalej, jak bede chodzić, jak wróce do domuż Ale nie było czasu. Byłam trzecia i wrzuciłam ciuchy do kominka z wielką dozą niepewności. Ostatnia była Baśka, która była chyba full ubrana, tzn. glany, skarpetki, spodnie, majtki, bluzka i biustonosz. Ewa straciła dużo czasu na początku. Wahała sie i zaczełą sie chyba dopiero rozbierać jak inne dziewczyny były już półnagie. W sumie trwało to chyba z 15 sekund jak wszystkie stałyśmy naguśienkie jak nas stworzono. Ciarki zaczeły przebiegać po moim ciele... "śrosto w rządku" - zabrzmiała komenda. Stanełyśmy grzecznie jak w wojsku i całe gołe. Podał wyniki i punktacje. Byłam trzecia. Powiedział, że teraz punkty dodatkowe. "Dostaną je te dziewczyny, które mają teraz pomalowane paznokcie u stóp". A niech to - nie miałam tego szcześcia, nie lubiłam wogóle malować paznokci tym bardziej u stóp. śunkty zdobyła Ola, która do klapeczek miała pomalowane na czerwono i Baśka - na czarno. Szcześciary, zaczełam sie denerwować...

4. Ostra jazda na początek

Nasz boss miał teraz dla nas nie lada niespodzianke zaPowiedział, że pozna z nami swoich kolegów. Serce zaczeło mi drżeć. Stałam naga przed obcym facetem a zaraz miało mnie oglądać jeszcze...pieciu. Weszli. Wiekszość w podobnym wieku, w zasadzie wszyscy przystojni choć o różnym wyglądzie. Wyglądali na dobrze zadbanych, pracujących młodych biznesmenów. Jeden z nich zaczął ściągać rzeczy z dużego, drewnianego stołu, który stał w pokoju. Inni zaczeli przestawiać meble. Popatrzyłam na koleżanki wszystkie wydawały sie być zdenerwowane ale jednocześnie podniecone...w koncu wiedziały co ich tu może spotkać. "Teraz przetestujemy Was moje śliczne cipeczki w małym maratoniku" - padło w koncu zdanie. To są moi testerzy - tu wskazał na obcych meżczyzn. Każdy z nich ma wyznaczone swoje stanowisko do testowania - powiedział wskazując na Różne meble. Każdy z nich Was przeleci - kontynuował. Na początek każda z Was podchodzi do jednego stanowiska. Nastepnie na mój gwizdek natychmiast przebiegacie do kolejnego stanowiska po kolei i tak w kółko. Konkurencja trwa do odwołania z naszej strony. Miedzy kolejnymi stanowiskami macie biec, nie wolno sie zatrzymywać i odpoczywać ani chwile. Niedostosowanie sie do reguł powoduje oczywiście dyskwalifikacje. Te dziewczyny, przy których dostaniemy orgazm dostają punkty. można oczywiście zdobyć wiecej niż jeden punkt. śrosze podejdźcie po kolei jak stoicie...

Zadrżałam. Ola stała pierwsza i niepewnym krokiem zaczeła iść w kierunku pierwszego. Ja byłam trzecia. Moje "stanowisko" składało sie ze stołu i dobrze wysportowanego i silnego faceta ze stojącą pałą . Był nawet nawet, ale wtedy po raz pierwszy bardzo sie bałam. Usiadłam na stole. "Wszyscy gotowi? Start" - usłyszałam. Facet zdecydowanym ruchem położył mnie na stole i rozchylił moje nogi szeroko. Serce mi waliło. Wbił sie we mnie. Bardzo zabolało. Przycisnełam wargi. Tłumaczyłam sobie, że to początek i musze wytrzymać. Nie było przecież żadnej gry wstepnej a moja cipka ze strachu wcale nie była wilgotna. Nikt nigdy tak ostro mnie nie posuwał i nigdy mnie tak nie bolało. Facet trzymał moje nogi szeroko rozwarte i podniesione do góry i walił we mnie z całej siły. Powstrzymywałam sie od krzyku. Nagle gwizdek...uff odetchnełam z ulgą i natychmiast przypomniałam sobie rozkaz zwlokłam sie ze stołu i podbiegłam do kolejnego, też stołu. Ten facet był już drobniejszy miał też mniejszego penisa. Już sama położyłam sie i szeroko rozchyliłam nogi. Moja szparka była już rozepchana i teraz nie bolało. Jego ruchy były też słabsze i mniej gwałtowne. Po minucie przestało mnie już boleć i zaczełam odczuwać powoli przyjemność. Przypomniałam sobie, że przecież aby zdobyć punkty musi wytrysnąć we mnie. Nie udało sie...gwizdek. Kolejny facet - pozycja od tyłu. Stanełam tyłem i oparłam sie rekami o krzesło. Wszedł we mnie. Lubiłam tą pozycje zaczeło mi być dobrze. Czułam dobrze jego penisa, moja szparka była już wilgotna. Posuwał mnie, a ja postanowiłam już mu pomóc. Wypinałam pupke najbardziej sexownie jak mogłam. Rekami ściskał i poklepywał moje pośladki. Było mi już mokro i dobrze. Nagle zdecydowany ruch i .... udało sie...wytrysnął we mnie. Tuż przed gwizdkiem. Zadowolona ze zdobytego punktu pobiegłam natychmiast do kolejnego, nogi mi drżały a sperma wylewała sie z mojej szparki i ciekła po nogach. Czwarty facet, poteżniejszy od pierwszego. Mebel - kanapa. W koncu coś wygodnego pomyślałam. W tym momencie dopiero doszły do mnie jeki dziewczyn i krzyki dziewczyn. Położyłam sie na plecach, nogi szeroko rozchyliłam i mocno ugiełam w udach i kolanach. Moja cipka w takiej pozycji była całkowicie wyeksponowana. Wal we mnie - powiedziałam podekscytowana. Nie musiałam długo czekać. Ogromny penis wszedł we mnie bez problemu. Teraz było mi zupełnie inaczej niż na początku. Było mi super. Nigdy nigdy mnie tak jeszcze nie pieprzył. Byłam bliska orgazmu. Zaczełam krzyczeć nie wiedziałam co sie dzieje. Moja pozycja już była bardzo wydziwniona, swoje stopy miałam prawie przy swojej twarzy. Sama sie zdziwiłam jak mogłam sie tak wygiąć. Zaczełam drżeć. Nigdy wcześniej nie miała z żadnym swoim chłopakiem takiego orgazmu. Gdy poczułam wielki strumien spermy tryskający we mnie byłam wniebowzieta. Dwa punkty dla mnie. Po kolejnym gwizdku nie miałam siły przejść dalej byłam cała mokra. Druga, duża dawka spermy wylatywała ze mnie i lała sie po nogach, stopach na dywan. Piąte stanowisko to ściana, gościu niski ale z muskułami. Wziął mnie jak piórko i rzucił na ściane. Objełam go nogami. Nie miałam już siły myśleć niech sie dzieje co sie chce. Niestety tu szczeście mi już nie dopisało. Nie doszedł we mnie. Na szóste stanowisko już sie prawie czołgałam, czułam sie za przeproszeniem wyjebana w dosłownym tego słowa znaczeniu. Na szóstce to ja miałam przejąć inicjatywe - amazonka. Usiadłam na sterczącym członku, ale nie miałam siły sie ruszyć. Wykonałam pare ruchów, gostek nie był chyba zadowolony. Znowu nic. I koło sie zamkneło - wróciłam cała już obolała do pierwszego. Nie mam pojecia ile minut to trwało. Dopiero teraz zaczełam zastanawiać sie nad innymi dziewczynami. Zobaczyłam kątem oka tylko Baśke z rozwalonymi nogami i Aśke ze zgrabną pupką posuwająca sie rytmicznie. Teraz trzymałam nogi na szyi faceta i powoli odzyskiwałam siły. Po gwizdku nie miałam siły podejść już do kolejnego. Walnełam sie na kolejny stół, rozszerzyłam nożki, było mi wszystko jedno i właśnie wchodził gdy ... potrójny gwizdek - koniec konkurencji.

Kazał nam stanąć w rządku i panowie zaczeli liczyć nam punkty. Popatrzyłam na dziewczyny. Aśka sie śmiała i była zadowolona jakby była w swoim żywiole. Baśka miała łzy w oczach a drobniutka Ola dyszała i sapała. Zdobyłam z Aśką po dwa punkty. Jeden punkt Ola i Monika. Byłam zadowolna i padnieta. "Czas na zasłużony odpoczynek dla naszych suczek, za mną" - brzmiało kolejne polecenie. Opuściliśmy pierwszy pokój i korytarzem jedna za drugą szłyśmy najpierw prosto, potem po schodach w dół. Weszłyśmy do bardzo małego pomieszczenia, jakby łazienki. W której w zasadzie stał tylko prysznic. To było tylko złudzenie bo jak sie za chwile okazało ten "prysznic" nie miał kurka a solidna kabina była zamykana z zewnątrz. ""Tu moje panie sobie odpoczniecie" - rzekł z uśmiechem na ustach, macie wszystkie wejść do kabiny. To był chyba żart - pomyślałam, zresztą chyba nie tylko ja. Kabina była tylko nieco wieksza niż standardowa. miałyśmy tam wejść w sześć osób?

Niestety to była prawda - w efekcie stałyśmy ściśniete do siebie gorzej niż sardynki. Całe spocone od orgii lepiłyśmy sie do siebie swoimi pośladkami i biustami. Gdy ostatnia docisła sie Ola kabina została z zewnątrz zamknieta. Nie mogłyśmy sie ruszyć ani odrobine, żadnej swobody. Po paru sekundach zaczeło sie robić duszno, a w odrobinie powietrza jaką miałyśmy był zapach potu i spermy. Facet wyszedł, światło zostawił zaśalone i zamknął drzwi. Ciekawie ile zamierzali nas tak trzymać...
Po godzinie nie było czym oddychać byłyśmy całe mokre we wspólnym pocie i spermie. Nogi bolały nas od stania. Swoim tyłkiem dociskałam sie do pośladków Moniki a Baśka trzymała swoją noge miedzy moimi. Nie było szans na drobny ruch. Na dodatek poczułam, że wypite litry wody mineralnej w pierwszej konkurencji zaczeły sie odzywać. Chciało mi sie sikać i pecherz bolał mnie coraz mocniej...

Po pół godzinie okazało sie, że nie był to tylko mój problem. W koncu wszystkie zaczełyśmy sie zastanawiać co robić. Pęcherze naciskały nas coraz bardziej. Po kolejnej pół godzinie Baśka powiedziała, że nie wytrzyma już i ona bardzo przeprasza ale musi. Zaczerwieniła sie przy tym znacznie. Dla nas nie było to już wtedy nic nadzwyczajnego, każda nas w duchu chyba czekała na tą chwile która z nas nie wytrzyma. Jak puści jedna to już wszystkie. Zgodziłyśmy sie. Akurat ja byłam przyciśnieta do Baśki a moja noga znajdowała sie miedzy jej kroczem. Po chwili poczułam jak silny ciepły strumien moczu uderzył w moją noge i zaczął po niej spływać. Zresztą też pewnie po Baśce. Druga była Monika, słyszałam tylko cichy strumien...i potem poszły już wszystkie, również i ja. Do garstki powietrza, którą miałyśmy doszedł zaśach moczu. Co gorzej - sześć dziewczyn i te litry wody zrobiły swoje. Nasz pseudo "prysznic" nie miał bynajmniej odpływu. Stopami wszystkie stałyśmy w mieszance...W każdym razie ulżyło nam, nie miałyśmy już siły gadać tylko stałyśmy bezwładne czekając i zastanawiając sie kiedy to sie skonczy i co bedzie dalej.

Po dwóch godzinach w koncu drzwi sie otworzyły. Nasz oprawca zakomunikował, że wystarczy nam już na dziś. Powiedział, że teraz małe ostatnie zadanie i idziemy na zasłużony odpoczynek. Do pokoju, do którego nas prowadził, miałyśmy iść na czworakach przy czym każda z nas musiała trzymać twarz i nos miedzy pośladkami poprzedniczki. Zadanie polegało na tym, że nie można było rozłączyć tego "weża" ani na chwile. Bardzo powoli wiec zaczełyśmy pełzać. Zadanie wbrew pozorom nie było takie łatwe. Byłyśmy wyczerpane, cieżko nam sie szło a gdy koleżanka z tyłu za bardzo pchneła cieżko było nawet złapać oddech mając nos wepchany w pośladki poprzedniczki. Najgorsze były schody, ale łancuch sie nie przerwał. Wszystkie dostałyśmy punkta i oniemiałyśmy na kolejny widok. Nasz oprawca pogratulował nam za pierwszy dzien, powiedział że obszerna łazienka, pokój z sześcioma materacami a przede wszystkim stół z jedzeniem był do naszej dyspozycji. To w koncu koniec dzisiejszego dnia - ucieszyłam sie. Wszystkie wykąpałyśmy sie do czysta, zjadłyśmy i padłyśmy na materacach. Oczywiście cały czas wszystkie byłyśmy naguśkie jak nas stworzono. Tak minął dzien pierwszy.

5. Dzien drugi

Pobudka była nagła. Obudziło mnie uderzenie pasem w pośladki. Ledwo otworzyłam oczy dostałam drugi klaps i usłyszałam słowa "wypnij natychmiast dupsko cipo". Trzecie uderzenie dopiero mnie przebudziło na dobre i szybko spełniłam polecenie żeby uniknąć czwartego bata. W tym samym momencie zaczełam sie orientować w sytuacji. Monika w takiej pozycji jak ja - na czworakach była walona przez jednego z wczorajszych facetów. Widziałam jak zaciskała zeby i cicho skomlała. Na drugim materacu widziałam tylko mocno kołyszące sie nogi Aśki wystające spod meskiego ciała. Nagle poczułam okromny ból, to penis mojego oprawcy wbił sie w moją nierozbudzoną, suchą szparke. Ból był okromny, krzyknełam, odsunełam sie odruchowo i poczułam jeszcze silniejsze uderzenie pasem niż wszystkie poprzednie. Wszedł we mnie drugi raz i zaczął mnie po prostu rżnąć bo inaczej tego nie można było nazwać jednocześnie klepiąc mnie dłonmi w pośladki. Ja zagryzłam wargi i ze łzami w oczach starałam sie go znieść. Nawet nie byłam w stanie widzieć co sie dzieje z resztą koleżanek. Na szczeście nie trwało to długo, szybko miał orgazm. Na koniec dostałam mocne uderzenie pasem i padłam na materacu. Inni faceci też skonczyli. Krzykneli coś w stylu "dziweczki to tylko rozgrzewka na początek dnia a teraz jazda na śniadanie" i wyszli z pokoju.

Nie miałam siły wstać, byłam cała obolała, ale zmusiłam sie i podniosłam. Poszłyśmy do pokoju obok gdzie było przygotowane śniadanie: kanapki, Jakieś słodkie bułki, herbata, kawa. Wszystkie miałyśmy łzy w oczach oprócz Baśki i Eli, których jak sie okazało nikt nie dopadł. Ola była przerażona i zaczeła gadać o swojej rezygnacji z gry.

Po śniadaniu wezwano nas do kolejnego pokoju. Facet przyniósł wibratory z przyczepionymi pasami w kształcie jakby stringów. Powiedział, że mamy je założyć i dobrze sie do nich przyzwyczaić bo spedzimy w nich wiekszość dzisiejszego dnia. Cipke przez poranną przygode miałam już troche rozbudzoną. Wibratory były średniej wielkości. Po chwili walki z nim, udało mi sie go wepchać w moją szparke. Pasy, które były do niego zaczepione po założeniu uniemożliwiały wibratorowi wysuniecie sie. śroblemy miała tylko Ola, która była drobnej budowy, miała jak mówiła wąską szparke i wibrator był troche zaduży jak dla niej. Pozatym podobno niegdy wcześniej nie miała do czynienia z wibratorem. Po małej pomocy z naszej strony udało sie choć oczywiście nie bez bólu. Oniemiałyśmy dopiero gdy kazano nam włączyć wibratory na maxa i przejść tak w nich do drugiego pokoju. Wibrator może i sprawia przyjemność, ale nie gdy trzeba sie w nim poruszać! Każdy ruch odczuwałam potrójnie. Czułam bardzo dziwne uczucie - ból co chwile mieszany z chwilami rozkoszy.

Kolejny pokój był prawie pusty. Widać było przygotowaną miske, Jakieś wiaderko i takie plastikowe jakby korytko! Cały czas wibrator ostro drgał, uczucie było bardzo dziwne i nie mogłam ustać na nogach. "Wszystkie na czworka w rzedzie - jedna obok drugiej i rece do tyłu na plecy" - padła komenda. Faceci, którzy byli w pokoju zaczeli nam wiązać rece na plecach, a nasz główny oprawca mówił: "Na początek dnia zabawimy sie w sporty wodne" - padło zdanie. "Czy naszym paniom, nie chce sie przypadkiem siusiu z ranaż Urządzimy tu sobie małą toalete" - oznajmił. "śrzy okazji przełamiemy Wasze naturalne opory...Która pani pierwsza bedzie siusiać Tutaj na początku kolejki jest miska a na koncu bedzie wiaderko. Każda z Was bedzie musiała zapełnić miseczke do tej linii w 5 minut. Jeżeli którejś nie chce sie sikać - mnie to nie obchodzi - odejmuje jej 2 punkty. Osoba, która skonczy sikać idzie na koniec kolejki tuż przed wiaderko. Natomiast pierwsza osoba przy misce bierze w usta mocz koleżanki i przekazuje go do ust kolejnej osoby. I tak po kolei przekazujecie, aż ostatnia osoba wypluwa mocz do wiaderka. Za uronienie chociażby jednej kropli odejmuje niezdarnym paniom po pół punkta. Gdy miska zostanie opróżniona kolejna osoba sika do miski i tak w kółko. Na czas sikania oczywiście możecie ściągnąć wibrator..." Chyba śnie - pomyślałam...

Ale to niestety nie był sen. Wszyskie byłyśmy w szoku i pozostałyśmy w bezruchu patrząc na siebie jak idiotki. Pierwsza w kolejce była Ola. "Oczywiście możecie poddać zadanie i pożegnać nas w każdej chwili - przypominam" - usłyszeliśmy głos otuchy. Jakkolwiek żadna z nas nie mogła sobie wyobrazić brania do ust cudzego moczu tak również nie bardzo kwapiłyśmy sie do wyjścia z gry. Ele zebrała sie w sobie, zdjeła wibrator i kucneła nad miską. W koncu sikanie razem przerabiałyśmy już - pomyślałam. Po chwili wyczekiwania usłyszeliśmy charakterystyczny odgłos i po chwili Ela podniosła sie. Chciała już iść na koniec gdy nasz oprawca przypomniał jej, że ma założyć wibrator spowrotem. Teraz najgorsze zadanie czekało przed Moniką, która była pierwsza przy misce. "Rezygnujesz z gry?" - padło pytanież Baśka zbliżyła powoli głowe do miski. Pochyliła ją i już po chwili jej usta z wypełnionymi policzkami były zwrócone w moją strone. Na jej wardze widać było krople... Dreszcz przeszedł przeze mnie a wibrator nie dawał spokoju. To była okropna chwila, najgorsza chyba jak do tej pory. Nie wiedziałam co robić. Musiałam być jednak silna, zbliżyłam usta do ust Moniki....w koncu je dotknełam. Myśląc o przejeciu do ust moczu Eli nawet nie pomyślałam, że to w zasadzie jest jednocześnie pocałunek z dziewczyną. Pzyssałam mocno wargi do warg Moniki i powoli powiekszałam otwór wpatrzona jak mur w jej oczy. Obie drżałyśmy, czułam wzrok współkoleżanek na sobie, grobowa cisza...nawet zapomniałam o wibratorze, który wiercił sie w mojej już rozjechanej cipce. Powoli poczułam kwaśny smak. Monika delikatnie wpuszczała mocz Eli w moje usta. To było szokujące przeżycie, do dziś go nie zapomne. Ta pierwsza chwila aż cała zawartość bedzie już u mnie dłużyła sie niesamowicie. W koncu Monika zaczeła powoli zamykać usta, ja też...aż oderwałam je od jej warg. Miałam teraz buzie pełną moczu koleżanki z delikatną domieszką śliny Moniki. Smak nie był oczywiście zachwycający ale sam fakt powodował niesamowite uczucie. Obróciłam sie do Aśki aby przekazać pierwszą serie dalej. W oczach Aśki widziałam taki sam strach jaki ja miałam przed chwilą. Gdy już usta miałam puste głeboko odetchnełam dopiero wtedy poczułam w buzi nieprzyjemny gorzkawy smak...ale to był dopiero początek. Pierwsza kolejka już prawie dobiegała konca, mocz miała odebrać przedostatnia Ola...i...niewytrzymała. Kiedy poczuła pierwszą serie z ust Baśki miała charakterystyczny odruch wymiotny, co gorsza nagły, gdyż z impetem wypluła mocz na twarz Baśki i zaczeła sie krztusić. Sytuacja robiła sie poważna. Ola wycofała sie z tego zadania. Ostatnia w kolejce Ela musiała dokonczyć to co zepsuła Ola. Odebrała z ust Baśki swój własny mocz i ostatecznie wypluła go do wiaderka. I nastąpiła druga kolejka, było już łatwiej. W sumie na mocz Eli zeszły dwie kolejki. Teraz była kolej Moniki a ja pierwsza musiałam nabrać mocz z miski. Gdy zniżyłam twarz zaśach był jeszcze bardziej odpychający ale mając w głowie porażke Oli zacisnełam sie w duchu. Nabrałam pełne usta i jak najszybciej podałam Aśce. Wiecie co, może to dziwne ale dało sie zauważyć delikatną różnice w smaku i zaśachu moczu Moniki. Potem przyszła i kolej na mnie. Najwiekszą ulgą było wyciągniecie chociaż na chwile wibratora, który niestety dawał sie coraz bardziej we znaki. Na koncu po wszytkich dziewczynach było mi już obojetne jaki i czyj mocz biore do buzi. W zasadzie spodobało nam sie to i kolejne dziewczyny sikały do miski ze śmiechem, zaczełyśmy sobie żartować. Najbiedniejsza była Ola, która nie powróciła już do zadania. Dostała -6 punktów. Gdy skonczyłyśmy okazało sie, że to tylko wstep. Nasz oprawca ustawił na drugim koncu pokoju sześć misek a zawartość wiadra przelał do plastikowego korytka. Teraz miało zacząć sie właściwe zadanie na zdobycie punktów czyli trzy pierwsze osoby, które najbardziej zaśełnią swoje miski moczem z korytka otrzymają kolejno 3,2,1 punkty. Miedzy korytkiem a miskami miałyśmy sie poruszać na czworakach oczywiście z wibratorami w cipskach. Liczyło sie oczywiście która weźmie w usta najwiecej i zrobi jak najwiecej kursów. śroblemem wcale już nie były tu opory przed nabraniem do ust mieszanki szczyn pieciu dziewczyn tylko...wibratory. W pozycji na czworaka i przy drobnym ruchu bardzo mocno pobudzały ścianki pochwy i wbijały sie niemiłosiernie sprawiając naprzemian straszny ból i nagle rozwalającą chwile rozkoszy. Wszystkie zabrałyśmy sie ostro do roboty. Po 5 minutach korytko było puste i mogliśmy z ulgą wyciągnąć wibratory...miałam trzecie miejsce. Byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Oznajmiono nam, że mamy małą przerwe. śadłam na podłoge nie zdając sobie sprawe co czeka moją cipke za paredziesiąt minut...

Wprowadzono nas do zupełnie nowego, ciemnego pomieszczenia. Było bardzo przestronne a to co sie w nim znajdowało mrożyło krew w żyłach. Zaczełam sie bać. Krótko mówiąc były tam przeRóżne urządzenia do swoistych tortur... Jak sie okazało zaraz poznałyśmy pierwsze z nich. Było bardzo wymyślne. Dziewczyna ubierała na siebie Jakieś majteczki wyglądające jak z jakiegoś metalowego materiału ale oczywiście z bardzo dużym otworem. Urządzenie składało sie właściwie z dużego wibratora (jak sie później okazało cały czas nawilżanego - miał w sobie takie mikroskopijne dziurki) przy którym również było coś metalowego. Dziewczyna klekała i przyjmowała pozycje na jeźdźca. Całe urządzenie działało tak, że zliczało ile dziewczyna wykonała ruchów. żeby ruch był zaliczony cały wibrator musiał prawie wyjść z cipki (był jeszcze jeden dodatkowy metalowy czujnik powyżej bioder) a nastepnie musiał cały wejść do środka. Wtedy rozlegał sie krótki pisk i na liczniku obok zwiekszała sie liczba. Miały odbyć sie odbyć zawody, która dziewczyna w ciągu 10 minut zrobi najwiecej ruchów. Musze przyznać, że pomysł był oszałamiający. Liczyła sie siła, mieśnie i wytrzymałość cipki. Nasze pizdy były już rozruchane i przygotowane od samego rana. Kiedy jedna dziewczyna meczyła sie na tym urządzeniu chcąc zdobyć jak najwiekszą czestotliwość ruchów inne nie odpoczywały. Dookoła sali stały specjalne "wieszaki". Przywiązywali nas na wyciągnietych do góry rekach pozostawiając troche swobody. Musiałyśmy stać na palcach stóp a dokładniej na ich samych koniuszkach gdyż pod resztą stopy były wbite bardzo ostre igły. żeby sie nie pokaleczyć musiałyśmy utrzymywać sie na samych palcach co nie musze pisać było okropnie meczące na dłuższą mete. śalce u stóp były oczywiście całe sine. Co chwile słychać było pisk dziewczyn, które na sekunde opuściły stopy. Na urządzeniu z wibratorem pierwsza "jeździła" Aśka. Widać było, że dziewczyna ma doświadczenie i sporo ćwiczy. Góra-dół, góra-dół jej tyłeczek rytmicznie poruszał sie jak w zegarku co chwile wchłaniając i wypuszczając na zewnątrz cały okazały wibrator. Asia tylko sapała lekko i obserwowała licznik. Ja miała z tym wieksze problemy. Opadałam z sił, moje nogi nie wytrzymywały. Nie było natomiast problemu z wibratorem, mimo iż był okazały wchodził gładko do konca, dzisiejsze rozjechanie naszych pizd zrobiło swoje. Robiłam serie szybkich ruchów po czym na chwile zwalniałam, zbierałam siły i znowu. Gdy czas dobiegł konca praktycznie zczołgałam sie z maszyny. Byłam trzecia....

Po tej konkurencji dali nam chwile przerwy. Do nastepnych zawodów przeszliśmy do już znanego pokoju, tym razem cała podłoga była pokryta białym papierem. Kazano nam sie pochylić i wypiąć tyłki. Oczywiście byłyśmy posłuszne jak zawsze. Nasz oprawca wetknął bez uprzednia w nasze dupy ... ołówki! Dostałyśmy kartke A4 z tekstem, która każda z nas miała przepisać na podłoge ruchem swojego tyłka i ciała. Pomaganie sobie rekami lub wyślizgniecie sie ołówka oznaczało koniec gry i zero punktów tak wiec każda z nas co chwile dociskała ołówek o podłoge jak najgłebiej. Liczyło sie ile zdążymy przepisać w określonym czasie i jak to bedzie wyglądało. Dodatkowo tekst był pełen wulgaryzmów i poniżających nas inwektyw w stylu "Jestem rozjechaną dziwką, chce być pierdolona..."

<