Całkiem duży dom na przedmieściach. Marek pomyślał, że gość musi mieć kupę kasy.
Przez ostatni czas we dwójkę myśleli tylko o jednym czy stanąć przed tymi drzwiami, czy jednak zapomnieć o wszystkim. Nawet jadąc tutaj przez chwilę mieli ochotę zawrócić. Ale Marek nacisnął dzwonek. Stało się. Drzwi otworzył Jacek.
- Jesteście państwo. Jacy punktualni. Widzę, że wszystko jest tak, jak prosiłem kozaki, włosy, pończochy... No i ta króciutka spódniczka.
- Proszę Marek trzymał w ręku smycz
- O niczym nie zapomnieli, wspaniale...
Jacek bezceremonialnie założył Ewie smycz. Skórzany pasek zawisł u jej szyi. Marek zauważył, że drzwi na zewnątrz były otwarte. Ktoś mógł to zobaczyć.
- Drogi panie Marku Jacek uścisnął mu dłoń i delikatnie wypchnął go za drzwi Bardzo dziękuję, wszystko jest tak jak prosiłem. Proszę potem przyjechać po żonę. Zadzwonimy jak przyjdzie czas.
Drzwi zamknęły się nie wiadomo kiedy. Marek został sam na ganku. Postał dłuższą chwile, jakby nie dotarło do niego to, co się stało, po czym ruszył do samochodu jak zbity pies.
Siedziała jak trusia na kanapie ze złączonymi nogami zastanawiając się jak daleko podsunęła jej się spódniczka. No i ta smycz wisząca u jej szyi niby nic a jednak...ta smycz sprawiała, że była bliska szaleństwa. Starała się opanować drżenie ud. Jacek usiadł na fotelu po jej lewej stronie
- Jak państwo dojechaliście? Korki, jak zwykle? - Spytał, oczywiście bardzo uprzejmie.
- Ty sukinsynu pomyślała Ewa Będziesz się tak ze mną bawił?
Była naprawdę rozdrażniona.
- Nie było żadnych korków, jechaliśmy z mężem jak błyskawica. Ma pan tutaj centralne, czy pali pan w piecu? - czasem była mistrzynią złośliwości.
- Proszę się nie denerwować dalej bardzo uprzejmie po prostu staram się być miły. Nie możemy po prostu porozmawiać?
Całe podniecenie, które buzowało w niej jeszcze przed chwilą gdzieś uleciało. Ewa poczuła się zmęczona tą sytuacją, pomyślała, że chce wrócić do męża.
Nagle Jacek złapał za smycz i delikatnie pociągnął. Tylko tak, żeby Ewa poczuła lekkie napięcie na szyi. Tylko tyle, żeby wiedziała.
- Załóż nogę na nogę, szybko jego głos stał się matowy nie tę. Lewą.
Zrobiła to jakoś tak mechanicznie. Teraz widział całe jej udo. Bała się sprawdzić, gdzie jest spódnica.
- Teraz podciągnij spódnicę, tak żebym widział majtki. Świetnie. Przechyl się na prawo.. Połóż się na kanapie.
Cała dupa na wierzchu. Ze skręconymi nogami. Ze smyczą na szyi. Wypięta. A on? A on zagląda, patrzy, mruży oczy, delikatnie pociąga za smycz, tak, że ona musi jeszcze groteskowo wykrzywiać głowę.
Okazało się, że wcześniej w jakuzzi, w łóżku z mężem, potem w samochodzie nie była właściwie podniecona. Była jedynie delikatnie podekscytowana. A teraz?
- Zostajesz, czy wracasz do męża? - Jacek szarpnął smyczą.
Znowu zaczęła się trząść. Cholera.
- Był niewielki korek na Mickiewicza. I trochę na rondzie.
- Proszę pana!
- Pro...szę pa...na wydukała
Ewa zaczęła ciężko dyszeć, poczuła, że jest mokra, że leje jej się z cipki. Czy on to widzi? Czy mu się podoba? Czy docenia? A może jest za łatwa. Znowu to drżenie ud.
- Jestem zwykła kurwą, która oddaje się każdemu pomyślała.
- Wstań i podejdź do mnie.
Ewa pokracznie podeszła do fotela, czując że uginają jej się nogi. Stanęła przed Jackiem nie wiedząc gdzie podziać wzrok.
- Bardzo ładnie. Wyprostuj się. Stopy równolegle, jakieś trzydzieści centymetrów od siebie. Ręce załóż do tyłu. Głowa wyżej.
- Jestem jak zwierze. Jestem suką. Co ja robię... - między nogami czuła wodospad.
Czy on to widział?
Jacek siedział na fotelu. Podniósł ręce i podciągnął bluzkę Ewy do góry, aż po brodę, następnie szybko wyłuskał jej piersi ze stanika. Nogi ugięły się jej w kolanach. Miała wrażenie, że zaraz zemdleje.
- Stój prosto i uspokój się trochę. Przestań się wiercić, nie lubię jak mi się przeszkadza.
Złapał ręką jej lewą pierś i zaczął się nią bawić. Delikatnie głaskał, następnie wodził palcem wokół sutka, potem delikatnie ściskał, ważył jej pierś w ręce, w końcu zaczął miętosić jak jakiś młokos.
Ewa starała się nie omdleć. Stała wyprostowana uważając, żeby się nie poruszyć. Chciała, żeby przewrócił ją na plecy i ostro zerżnął w cipę. Zresztą nieważne jak. Od tyłu. Od przodu, na czworakach, byle ją rżnął. Nie, nie od tyłu. W dupę.
Chcę żebyś mnie rżnął w dupę prawie krzyczała w swojej głowie pierdol mnie. Teraz.
Podniecało ją to, że była taka wulgarna. Wcześniej z mężem używali jakiś bzdurnych słów. Teraz wiedziała jak brzmią prawdziwe. Kutas? Nie, Huj.
Jacek puścił jej pierś i miękkim ruchem włożył jej rękę pod spódnicę.
- Nogi jeszcze kilka centymetrów szerzej. Biodra bardziej do przodu.
Ta troska o szczegóły, te polecenia wydawane z taką dbałością o ścisłość, ta konkretność to wszystko wprawiało jej uda w jeszcze większe drżenie.
Jacek wyciągnął rękę i spojrzał na nią. Jego dłoń lśniła.
Włożył ją z powrotem i zaczął... nie pieścić.
Zaczął miętosić jej krocze, rytmicznie pocierać całą ręką między jej nogami, naciskać, próbował złapać całą jej cipkę i zacisnąć dłoń. To było brutalne. To było inne. To było szalone.
Ewa poczuła, że jest bardzo blisko. Blisko czego? Teraz nie wiedziała już nic.
Nagle... zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? - Jacek przerwał pieszczotę i ruszył w stronę drzwi. Wyglądał na zaniepokojonego.
Ewa obudziła się z transu. Jacek odwrócił się w drzwiach i powiedział
- Doprowadź się do porządku i wróć na miejsce.
Ewa szybko schowała piersi, obciągnęła spódniczkę, biegiem wróciła na kanapę na pewno była spocona, czerwona na twarzy. Kto to mógł być? Wrócił Marek? Raczej nie. Ten drugi z Jakuzzi? Tego by nie zniosła czuła, że dla Jacka zrobi chyba wszystko, ale zaczynać od początku z tym drugim? Z przedpokoju usłyszała rozmowę, ktoś rozbierał się, wyglądało na to, że zaraz tu wejdzie. Spojrzała na siebie było chyba dobrze znajoma Jacka w krótkim mini siedząca na jego kanapie...Nic takiego. Przed herbatą, czy po herbacie?
Do pokoju wszedł młody chłopak.
Dobrze ubrany, gdzieś koło dwudziestki, student albo ktoś w tym rodzaju. Jacek przedstawił ich sobie.
Tolek. Śmieszne imię.
Tolek przywitał się z nią. Chyba nic nie zauważył, Jacek posadził go naprzeciwko Ewy. Założyła nogę na nogę.
No w końcu cnotka żona swego męża. Tak jak być powinno.
Rozmowa o niczym. Tolek wpadł bo coś tam, bo gdzieś jakieś papiery, w ogóle nie zwracali na nią uwagi.
Niech już pójdzie, bo ona chce służyć. Chce lizać na czworakach pałę Jacka. Teraz wie, że nie liczy się nikt, nawet Marek. Chce być suką. Będzie szczekać. Będzie.....
Jej ciało uderzył piorun.
Boże.
Smycz.
Cały czas miała ją na sobie. Musiał ją zauważyć, nie dało się jej ukryć.
Siedzi sobie ładna znajoma Jacka, tylko że na szyi ma smycz.
- Rozłóż nogi szeroko. Tolek chętnie popatrzy - Wtrącił to w rozmowę jakby pytał: czego się napijesz?
Powoli. Opanować drżenie. Kolana na boki
Zrobiła to. Teraz już wszystko jedno.
- Odwróć się, wejdź na kanapę i wypnij się dla niego. Zrobiła to jak robot. Szybko i bez zbędnej zwłoki.
Jacek podszedł do Ewy. Szybkimi ruchami zadarł jej spódnicę do góry i ściągnął majtki do połowy ud.
- Podnieś pośladki wyżej. Jeszcze. Nogi szerzej. Tak właśnie.
Pierdolony esteta...
- Chcesz ją tak, jak jest? zwrócił się do Tolka
- Niech najpierw trochę pociągnie.
Ewa spojrzała na Jacka. Skinął głową.
Zeszła z kanapy i powoli na czworakach podeszła do chłopaka. Rozpięła mu rozporek, wyciągnęła kutasa. Cienki, nie za długi, ale twardy do granic możliwości.
- Pamiętaj, obciągaj mu tak, żebym ja był zadowolony.
Ewa wpakowała sobie kutasa do ust najgłębiej jak potrafiła. Zapomniała o delikatnych pieszczotach, zapomniała o języku chciała ssać jak rasowa kurewka, chciała żeby Jacek ją pochwalił. Może w nagrodę dostanie to, czego pragnie najbardziej penisa Jacka. Nieważne jak i nieważne w którą dziurę. Byle by był.
Ale Jacek siedział na fotelu i tylko się przyglądał.
Tolek odepchnął ją od siebie. Odwrócił i brutalnie nachylił nad fotelem trzymając ją za włosy.
- Wejdź na fotel, oprzyj kolana na oparciach, wypnij pupę do góry. Głowa w dól znowu te polecenia Jacka.
Tolek zaczął ją posuwać mocno, szybko i brutalnie. Zaczęła krzyczeć. Ten napalony chłopak chciał się tylko zaspokoić żadnej finezji, czyste ruchanie. Ale Jacek patrzył zaczęła wiec kręcić pupą, odpowiadać na pchnięcia, jakimś cudem udało jej się sięgnąć między nogami do tyłu zaczęła ugniatać jądra chłopaka.
Tolek zaczął przyśpieszać walił teraz w nią jak młot. Nagle wyskoczył z niej, okrążył szybko fotel i wpakował jej penisa do ust. Znowu zaczął pompować.
- Weźmiesz każdą kroplę, ale nie połykaj, dopóki nie powiem prawie krzyknął Jacek
Chłopak wystrzelił. Ewa miała wrażenie, że się udusi, sperma wylewała się do jej ust w nieskończoność. W końcu chłopak wyciągnął penisa z jej ust. Odetchnął ciężko i osunął się na na fotel.
Kobieta musiała oddychać przez nos, żeby nie uronić ani kropli nasienia. Po wszystkim Jacek kazał jej klęknąć przed nim, z rękami splecionymi z tyłu.
- Postaraj się pozostać nieruchomo i posłuchać z uwagą tego, co powiem Jacek nie pokazał po sobie ani odrobiny podniecenia. Trzymał ją krótko na smyczy.
Spokojnie zaczął mówić o tym, czego od niej oczekuje. Ewa miała wrażenie, że nasienie zaraz rozerwie jej policzki. Albo że zwymiotuje. Wysłuchała wszystkiego z uwagą. Tak, zrobi wszystko dokładnie, jak jej polecił. Przecież to oczywiste.
- To wszystko. Zadzwoń po męża. No i możesz połknąć.
Ewa czekała na zewnątrz. Kiedy wsiadła do samochodu, miała wrażenie, że cała śmierdzi spermą i potem.
Jechali w milczeniu.
Nic mi nie powiesz? Marek nie wytrzymał. Widać było, że jest podniecony jak diabli.
- Nie mogę. On zabronił.
- Chcesz, żebym zwariował?
- I jeszcze nie mogę ci dawać.
- Co? - Marek chyba nie zrozumiał.
- Aż do następnego razu sypiamy osobno. Nie możesz mnie zobaczyć nawet w majtkach. Pan Jacek powiedział, że mam się ciebie wstydzić jak nastolatka.
- I ty będziesz go słuchać? A ja? Co ze mną?
- Ty? Skręć tutaj w lewo, do sklepu. Przypomniałam sobie, że mamy pustą lodówkę.