Marta była studentką drugiego roku ekonomi, nie pochodziła ze zbyt zamożnej rodziny, a ponieważ życie w mieście do tanich nie należało stypendium nie było w stanie pokryć wszystkiego, więc nieraz z koleżankami dorabiała w weekendy, zwykle jako hostessa przy różnego rodzaju promocjach. Doskonale nadawała się do tego typu pracy – brunetka średniego wzrostu, proste włosy do ramion, duże, piwne oczy, zniewalający niewinny uśmiech i nienaganna figura były jej niezaprzeczalnymi atrybutami. Niestety, praca rzecz jasna nie dawała dużych pieniędzy, ale pozwalała raz na jakiś czas sprawić sobie jakiś prezent w postaci nowej sukienki, kosmetyków czy wizyty u fryzjerki. Pracowała zwykle razem z Kaśką, swoją dobrą przyjaciółką. Poznały się jeszcze w liceum.
Jednakże od jakiegoś czasu skończył się dobry okres i dziewczynom coraz trudniej było znaleźć jakąś pracę na weekend, a więc pieniędzy zaczęło być coraz mniej, ledwie wystarczało na opłacenie wynajmowanej przez nie kawalerki. Po kilku tygodniach bezskutecznego poszukiwania jakiegoś zajęcia przyjaciółka powiedziała jej coś, co ją zszokowało. Powiedziała o spotkaniach, które co jakiś czas organizowane są w jednej z podmiejskich willi, zapraszani są na nie bogaci i znaczący mężczyźni – lokalni biznesmeni, przedsiębiorcy, politycy. Młode, atrakcyjne dziewczyny mogą naprawdę dużo zarobić, wystarczy jedna noc, podczas której muszą jedynie spełniać każdą zachciankę z zaproszonych. Kaśka przyznała się, że kilka razy już w tym uczestniczyła, za pierwszym razem miała opory, ale udało jej się je przełamać. Marta przypomniała sobie, że jej koleżanka faktycznie kilka razy otrzymała spory zastrzyk gotówki, jednak jakoś nie zastanawiała się nad jej pochodzeniem. Po chwili sama była namawiana do wzięcia udziału, nie była zbyt pruderyjna, ale to oczywiste, że miała wątpliwości. Jednak obraz jaki nakreśliła jej Kasia wcale nie był taki straszny – panowie w większości są całkiem przystojni i zadbani, obowiązuje pełna higiena i nikt nie ma prawa zrobić jej krzywdy. Jeszcze tego samego wieczoru dziewczyna wyszukała numer telefonu w swoim notesie i zadzwoniła umawiając je na spotkanie...


Taksówka podjechała pod elegancki dom na przedmieściach, dziewczyny elegancko ubrane, pachnące drogimi perfumami wyszły z niej, zapłaciły kierowcy i stanęły przed furtką, która rozsunęła się przed nimi. Kaśka szepnęła Marcie na ucho, że nie ma się czego bać. Obydwie zrobiły się na bóstwo, chociaż dobrze wiedziały, że sukienki nie będą potrzebne, żaden z panów i tak ich w nich nie zobaczy. Przed wejściem czekała na nie elegancko ubrana kobieta, około czterdziestki, poprosiła je ze sobą – jak się okazało były ostatnimi dziewczynami umówionymi na dzisiejszy wieczór. Wprowadziła je do domu tylnym wejściem, przeprowadziła przez kilka pomieszczeń, aż znalazły się w niewielkim pokoiku przypominającym szatnię. Tutaj rozkazała im się rozebrać do naga. Kaśka posłusznie wykonała polecenie – rozsunęła zamek na plecach i sukienka zgrabnie zsunęła się na podłogę, zaraz po niej zrzuciła stanik i zsunęła majteczki, stała mając jedynie szpilki na nogach. Kobieta podała jej białą maskę zasłaniającą oczy, którą natychmiast założyła. Marta patrzyła na jej nagie, perfekcyjne ciało. Jej przyjaciółka była wysoką, długonogą blondynką o niebieskich oczach i pełnych, bardzo ponętnych ustach, miała średnie, kształtne piersi z wyraźnie zarysowanymi sutkami, płaski brzuszek , wyraźny wzgórek łonowy, a jaj kobiecość była perfekcyjnie wydepilowana. Marta drżącymi rękami zaczęła się rozbierać, zrzuciła sukienkę i bieliznę, po chwili kobieta podała jej maskę, którą założyła. Dopiero teraz zauważyła, że znajduje się na nich złoty numerek, taki sam, jak numer skrytki w których schowano ich rzeczy.
Kobieta otworzyła drzwi znajdujące się przed nimi i wprowadziła do bardzo obszernego salonu o owalnym kształcie. Gdzieś pod ścianą znajdował się niewielki basenik z jacuzzi, dookoła ustawiono kilkanaście foteli, kilka łóżek, były również sofy. Na ścianie wisiał ogromny ekran plazmowy, na którym był wyświetlany jakiś film erotyczny, a na samym środku pomieszczenia stał stół, niemal pusty, w centrum znajdowała się jedynie taca z owocami. Nie to jednak zwróciło jej uwagę w pierwszym momencie – pokój pełen był nagich dziewczyn, mających na sobie jedynie takie same białe maski oraz (w przypadku niektórych) buty na wysokim obcasie, niekiedy eleganckie, pasujące do stroju wieczorowego, innym razem wysokie kozaczki. Dziewczyny prezentowały różne typy urody – niskie i wysokie, brunetki, szatynki, rude i blondynki, obdarzone małymi i dużymi biustami, wszystkie jednak o perfekcyjnych figurach. Kilka z nich siedziało w baseniku, inne wylegiwały się na sofach lub łóżkach, jeszcze inne przechadzały się nieskrępowane niczym po pokoju. Łącznie około dwudziestu pięciu - trzydziestu młodych, nagich ciał. Marta poczuła się dziwnie, wiedziała, że się rumieni. Koleżanka widząc to podała jej rękę starając się dodać jej otuchy – wszystko będzie dobrze – powiedziała. Oznajmiła, że mają teraz trochę czasu, żeby się przygotować, panowie w tej chwili pewnie dyskutują o interesach lub polityce, one są ostatnią atrakcją eleganckiego przyjęcia na które zostali zaproszeni. „Atrakcją”... Marta przez chwilę poczuła się dziwnie, sprowadzona do roli kawioru, jednak bardzo szybko pogodziła się z tą myślą, wiedziała w końcu co ją czeka i po co tu przyszła. Czas, który był im dany minął niezwykle szybko, spędziła go zresztą nerwowo spacerując po pomieszczeniu. Kaśka za to wygodnie leżała na łóżku spoglądając na bezwstydne obrazy wyświetlane na ekranie naprzeciwko co chwilę uśmiechając się do koleżanki widząc jej zdenerwowanie.
Chwilę potem jasne światła przygasły nieco, nadal jednak wszystko było doskonale widoczne. Marta widziała jak otwierają się podwójne drzwi po drugiej stronie i do środka zaczynają wchodzić panowie w różnym wieku – od około dwudziestu pięciu do czterdziestu pięciu – pięćdziesięciu lat. Wszyscy jednak zadbani, ubrani w eleganckie szlafroki, które jednak jeden po drugim zaczęli zrzucać będąc w środku. Ich twarze zasłaniały podobne maski jak u dziewczyn z tą różnicą, że czarne. Drzwi się zamknęły, weszli już wszyscy – było ich mniej niż dziewczyn, około piętnastu. Kaśka mówiła, że tak to wygląda i jest nawet szansa, co prawda nie wielka, ale zawsze, że żaden z nich jej nawet nie dotknie. Rozglądali się po pokoju szukając ofiary, instynktownie spuściła oczy na podłogę, lecz zaraz potem podniosła wzrok z ciekawości. Widziała ich nabrzmiałe męskości, pierwsi panowie podchodzili już do upatrzonych dziewczyn. Jedni zaczynali od subtelnych pocałunków i pieszczot, inni bezpretensjonalnie miętosili ich piersi, jeszcze inni rozkazywali dziewczynom aby pieściły ich oralnie, a jeszcze inni bezceremonialnie zabierali się za ostry seks. Marta siedziała wygodnie w głębokim, wygodnym, obitym skórą fotelu, kiedy serce jej zabiło szybciej. Widziała jak jakiś młody mężczyzna kieruje się w stronę Kaśki leżącej na łóżku, ta tylko spojrzała na niego uśmiechając się i bezwstydnie rozkładając nogi. Mężczyzna miał najwyraźniej inne życzenia, gdyż po chwili jego penis znikał w jej ustach. Dłoń Marty mimowolnie zaczęła pieścić jej najczulsze miejsce, pokój wypełniała już symfonia kobiecych jęków i głębokich, męskich westchnięć. Dziewczyna zamknęła oczy tylko na chwilę, gdy z zamyślenia wyrwał ją męski głos. Otworzyła je, stał nad nią wysoki, młody, nawet dobrze zbudowany brunet, jego męskość jasno wskazywała na to co kryło się teraz w jego umyślę i burzę hormonów szalejącą w jego krwi.
- Nie słyszałaś? Pokaż co potrafią te piękne usta – Marta zamarła na te słowa, przez chwilę ogarnął ją strach i wątpliwości co tu właściwie robi
- Ja... To... – próbowała coś wykrztusić
- Pierwszy raz tutaj? – zapytał mężczyzna
- Prawdę mówiąc tak – odpowiedziała z dozą nieśmiałości
- Nie bój się, nie zrobię Ci krzywdy – uśmiech jaki pojawił się na jego ustach utwierdził ją w przekonaniu, że faktycznie tak jest – jednak – dodał po chwili – pamiętaj po co tutaj jesteś!
Nieco nieśmiało ujęła jego nabrzmiałą męskość w dłoń, ściągnęła skórkę i zaczęła delikatnie poruszać ręką, podniosła się z fotela, smagała go końcówką język jednocześnie poruszając ręką. Kątem oka widziała Kaśkę klęczącą na łóżku, z rękami wspartymi o brzegi i wypiętą pupą, mężczyzna którego przed chwilą pieściła oralnie właśnie szykował się, aby do niej wejść. Po chwili rozległ się stłumiony jęk dziewczyny, za którym przyszły kolejne gdy mężczyzna zagłębiał się w niej. Rozejrzała się po pokoju, każdy z nich znalazł sobie już jakąś „zabawkę”, niektóre jednak siedziały cały czas na swoich miejscach lub spacerowały po pokoju czekając na swoją kolej. Jej kochanek zażyczył sobie tymczasem, żeby wzięła go do ust, to życzenie wykonała już bez zastanawiania się, jej gorące wargi objęły go i po chwili naprzemiennie wsuwał się i wysuwał z jej ust, mężczyzna delikatnie objął jej głowę popychając delikatnie nadawał jej odpowiedni rytm, ta część zabawy trwała jakiś czas, po czym nakazał jej przestać i zwyczajnie sobie poszedł, chwycił za rękę niewysoką, rudowłosą dziewczynę stojącą nieopodal i gestem pokazał jej, żeby usiadła na stole. Zrobiła to natychmiast, a on bez żadnych oporów wbił się w nią. Objęła go mocno ramionami, jej nogi oplotły jego pośladki, całował jej szyję a jego biodra wykonywały rytmiczne ruchy, nie trwało to długo, obserwowała ich każdy ruch. Mężczyzna bardzo szybko skończył, a chyba nie do końca zaspokojony rudzielec jeszcze przez chwilę leżał na stole, po czym skierował się w stronę baseniku z jacuzzi.


Światła znów zabłysły pełną mocą, jak na początku – zdziwiła się, że trwało to tak krótko. Sądziła przynajmniej, że to już koniec, nie było tak strasznie, w gruncie rzeczy nie było żadnych powodów do strachu – pozwolenie na dotykanie swojego ciała, kilka oralnych pieszczot, jeden stosunek, było to naprawdę przyjemne przeżycie. Dziewczęta powoli zaczęły wychodzić z salonu, już miała udać się w kierunku najbliższego wyjścia, kiedy poczuła, że ktoś chwycił ją za ramię.
- Ty nie – zobaczyła kobietę, która przywitała je tutaj
- O co chodzi?
- Można powiedzieć, że masz specjalne zlecenie, nie bój się
Minęła ją Kaśka uśmiechając się niewinnie i wzruszając ramionami, próbowała zapytać ją o co chodzi, lecz usłyszała tylko, że będzie przyjemnie i zniknęła w drzwiach razem z większością dziewcząt. Poza nią została długonoga blondyna o dużych, kształtnych piersiach, ten niewysoki rudzielec o rozczochranych włosach i filigranowa brunetka o małych piersiach i infantylnym typie urody.
- O co chodzi? – zapytała Marta
- Nowa? – pytaniem odpowiedziała Blondyna
- Tak
- W takim razie szczęściara z Ciebie – pierwszy raz i już zostajesz na nadgodziny...
- Na co?
- Nie bój się słonko, zarobisz więcej niż się spodziewałaś, a zerżną cię tak, że nie zapomnisz do końca życia. Ja mogłabym to robić nawet za darmo – powiedziała Blondyna uśmiechając się tajemniczo. Pod Martą aż ugięły się nogi. Zaczęła się zastanawiać czy Kaśka też kiedyś została „po godzinach”. Dlaczego jej o tym nie powiedziała?
- Nie musisz się o nic martwić, krzywda Ci się nie stanie, choć czekają Cię naprawdę ekstremalne doznania – Ruda uśmiechnęła się kładąc jej rękę na ramieniu – będzie fajnie, zobaczysz – dodała po chwili.
- Byłabym wdzięczna, gdybyście powiedziały coś więcej – w głosie Marty wyraźnie dało się usłyszeć niepokój...
- Sama zobaczysz Słoneczko, powiem Ci tyle, że za chwilę wrócą panowie i my cztery musimy im wystarczyć. Bądź pewna, że każdy Cię wypróbuje – szyderczym tonem powiedziała blondyna.

Rozmowę przerwała kobieta, która jak się wydawało wszystkim tym zarządzała.
- Macie godzinkę, odpocznijcie chwilę i umyjcie się – powiedziała, po czym wyszła, wyraźnie dało się słyszeć odgłos przekręcanego klucza. Marta poczuła niepokój.
Zaraz potem dziewczyny skierowały się w stronę innych drzwi – jak się okazało była to łazienka. Wzięły szybki prysznic, potem chwilę poleżały w jacuzzi, napiły się szampana, który pomógł nieco rozładować stres. Chociaż pytała cały czas o szczegóły, dziewczyny nabrały wody w usta, najwyraźniej cieszyło je drażnienie „nowej”, która nie widziała co ją czeka za piętnaście minut...


Drzwi otworzyły się i do środka weszła ta sama kobieta koła czterdziestki, która je opuściła dokładnie godzinę temu. Teraz nie miała jednak na sobie już eleganckiej sukni, lecz specyficzny, skórzany strój noszony czasem przez aktorki na filmach porno. Składał się z wysokich butów na obcasie, które sięgały nad kolana, czegoś co miało udawać spódniczkę, a było tak naprawdę dwoma paskami skóry o szerokości około 15 cm po bokach połączonymi klamrami. „Stanik” natomiast składał się ze skórzanych pasków, do których przyczepione były łańcuszki opadające wzdłuż piersi. W dłoni dzierżyła coś w rodzaju pejcza – drewniana rączka z której jednego końca zwisały luźno rzemyczki. Co prawda nie mogło to zadać zbyt wielkiego bólu czy tym bardziej ran, lecz mimo wszystko wyglądał groźnie, lecz jednocześnie bardzo ponętnie. Miała piękne ciało, nie tylko jak na swój wiek, ale także ogólnie.
Wyłazić dziwki! – wydała zdecydowany rozkaz. Użyte słownictwo i ton jej wypowiedzi wyraźni zdziwił Martę, wcześniej była przecież bardzo miła. Reszta dziewczyn nie wydawała się być tym zszokowana i posłusznie, gęsiego opuściły pomieszczenie. Marta ruszyła tuż za nimi. Gdy przechodziła obok kobiety poczuła lekkie uderzenie rzemyków w pupę.
- Bądź grzeczna nowa – usłyszała.
Przeprowadziła je korytarzem kilkanaście metrów, po czym kazała się zatrzymać. Otworzyła najbliższe drzwi, ze środka wydobywało się czerwone światło. Dziewczyny pojedynczo zaczęły wchodzić do środka. Na końcu weszła za nimi kobieta i zamknęła drzwi, które nie miały klamki z tej strony. Po przeciwległej stronie również znajdowały się drzwi.
Pomieszczenie nie było duże, sporo miejsca zajmował dziwny mebel znajdujący się na samym środku. Wyglądał jak dosyć duża, drewniana ławka pomalowana na czarno z serią okrągłych otworów w oparciu. Jeden duży otoczony przez dwa małe. Marta przez chwilę spoglądała na tą dziwną ławkę, po czym z przerażeniem uświadomiła sobie co to jest – dyby! Nogi się pod nią ugięły, tętno podskoczyło, instynkt nakazywał ucieczkę. Niby wiedziała, że jest tutaj spełniać czyjeś zachcianki, lecz przerażał ją nie tyle fakt, że za chwile stanie się przedmiotem perwersyjnego seksu, co świadomość, że straci wolność – dosłownie, nie będzie mogła się ruszyć.
Kobieta podeszła do „ławki” i wcisnęła jakiś przycisk. Górna deska „oparcia” uniosła się do góry. Blondyna od razu klękła wsuwając głowę i nadgarstki w przygotowane dla nich miejsca. Nie czekała nawet na rozkaz kobiety. Zaraz za nią zrobiły to samo Ruda i Brunetka, Marta ociągała się przez chwilę, o chwilę za długo. Poczuła siarczyste uderzenie w pupę.
- Potrzebujesz specjalnego zaproszenia? – Zaszydziła kobieta?
Marta poczuła znajomy ucisk w żołądku powodowany strachem i niepewnością. Usiadła Klękła na „ławce” umieszczając głowę i ręce w dybach i wypinając pupę. Po ponownym naciśnięciu przycisku deska zaczęła opadać uniemożliwiając dziewczynom wyswobodzenie się w jakikolwiek sposób. To jednak nie wszystko. Marta poczuła jak kobieta mocno obejmuje jej nogę w kostce i przesuwa nieco, po czym coś mocno się wokół niej zaciska, zaraz potem to samo z drugą – skórzane paski, których najwyraźniej nie zauważyła. Pozostałe dziewczyny zostały unieruchomione w ten sam sposób. Klęczały na ławce z wypiętymi pupami i szeroko rozłożonymi udami, ktokolwiek chciał mógł teraz je dotykać a nawet uprawiać seks jak mu się żywnie podobało. Marty jednak już tak bardzo to nie przerażała, przyszła tu z własnej woli godząc się na wszystko i wiedząc, że krzywda jej się tu nie stanie, choć zachcianki panów mogą być wyszukane. Kiedy już przyzwyczaiła się do zaistniałej sytuacji, strach nieco ustąpił podnieceniu i poczuła przyjemne ciepło własnych soków spływających po udach.
Kobieta przez kilka minut chodziła od jednej do drugiej smagając lekko ich pupy rzemykami, pieszcząc wyeksponowane muszelki i co jakiś czas częstując delikatnymi uderzeniami w bezbronne pośladki.
Rozległo się elektryczne brzęczenie, Marta tak bardzo, jak tylko było to możliwe odwróciła głowę w bok w stronę, z którego dochodziło – drzwi. Obok niej klęczała Ruda.
- Zaczęło się – powiedziała cicho, po czym w pomieszczeniu rozległo się głośne klaśnięcie pejcza o jej pupę, a z ust wydobył się jęk – trudno powiedzieć czy bólu czy rozkoszy.
- Cicho! – krzyknęła kobieta
Drzwi otworzyły się i do środka zaczęli wchodzić panowie. Na twarzach mieli czarne maski, poza nimi nie byli już w nic ubrani. Szybko utworzyli „kółeczko” wokół unieruchomionych dziewczyn. Marta miała tuż przed oczyma naprężonego penisa, którego właściciel co chwilę masował delikatnie ręką, jak na razie żaden z panów nie próbował nawet dotknąć dziewczyny. Kobieta podeszła do ściany znajdującej się w polu widzenia dziewczyn i wyjęła coś z wmurowanej w nią szafki. Podeszła do dziewczyn i przez chwilę pomachała tym każdej przed oczyma. Niewielki gumowy stożek z czymś w rodzaju podstawki – dziewczyna poznała tak zwaną „zatyczkę analną” i natychmiast zrobiło jej się gorąco, poczuła niepokój gdy kobieta zniknęła jej z pola widzenia.
- Proszę, delikatnie – wyrwało jej się, to był błąd bo za chwilę poczuła siarczyste uderzenie w pupę. Jęknęła z bólu zdając sobie sprawę, że to nie od niej zależy czy będzie delikatnie, czy też nie. Minął moment, a poczuła jak coś zaczyna napierać na jej pupę, gumowy przedmiot zaczął wciskać się do środka, im dalej wchodził, tym bardziej napierał, ponieważ jego średnica była coraz większa. Dziewczyna oddychała głęboko i lekko pojękiwała mając nadzieję, że nie zaboli. Nagle przedmiot szybko wskoczył na swoje miejsce. Czuła jak mocno napiera na nią od środka. Kobieta przesunęła rzemyczkami po jej muszelce.
- Nie było tak źle, prawda? – zapytała, a raczej stwierdziła fakt.
Potem przyszła kolej na Rudzielca, Brunetkę i Blondynę. Na kilkanaście sekund zapanowała kompletna cisza, po czym zabrzmiała muzyka – jakieś elektroniczne, lekko psychodeliczne rytmy. Panowie zaczęli powoli krążyć dookoła dziewczyn, jak podczas jakiejś ludowej zabawy. Marta widziała jak przed jej twarzą powoli przesuwają się nabrzmiałe męskości. Panowie zaczęli już z rzadka, jakby nieśmiało dotykać dziewczyn.
-Gdy muzyka przestanie grać, zabierają się za nas – wyszeptała Ruda, tym razem najwyraźniej kobieta jej nie usłyszała. Muzyka grała jeszcze przez chwilę, po czym zapanowała cisza. Przez sekundę nic się nie działo, po czym Marta poczuła jak coś twardego i gorącego wbija się do jej szparki. Jęknęła kompletnie na to nieprzygotowana – mężczyzna rozpychał się w niej wchodząc i wychodząc, robił to mocno a ponieważ jej pupa była już wypełniona nie było tam dużo miejsca. Dziewczyna otwarła usta jęcząc i wtedy wepchnął się do nich ten, który stał najbliżej. Z początku nie widziała do końca co ma robić – zastanawiała się o moment za długo.
- Ssij! – krzyknęła kobieta stojąca za nią wymierzając jej solidny raz pejczem. Zaczęła poruszać głową do przodu i do tyłu, jej język wiercił się w ustach. Dwaj panowie którzy stali najbliżej ustawili się tak, żeby mogła pieścić ich dłońmi, które miały na tyle luzu. Trwało to chwilę, mężczyzna za nią cały czas mocno atakował. Nagle muzyka znów zagrała. Panowie gwałtownie się wycofali i znów zaczęli krążyć w nadziei, że zaraz znów zapadnie cisza. I stało się. Któryś z nich delikatnie położył dłonie na pupie, po czym lekko wsunął się w miejsce pozostawione przez poprzednika. W przeciwieństwie do niego był delikatny, poruszał się lekko i płynnie, przyśpieszając co prawda tempa, ale niegwałtownie. Przełożył dłoń pod brzuszek i zaczął pieścić dodatkowo łechtaczkę – Marcie zrobiło się teraz naprawdę przyjemnie. Nie miała jednak dużo czasu na rozkoszowanie się tą chwilą, bo już następny zaczął domagać się, by pieściła go ustami, a dwójka już znajdywała się w jej dłoniach. Ssała mocno i zdecydowanie. Zapomniała o strachu i niepewności, wczuła się w sytuację już całkowicie.
Po kilku kolejnych zmianach przestała być już przestraszoną studentką zakutą w dyby na dzikiej orgii. Teraz rozumiała dlaczego Blondyna tak lubi te „nadgodziny”. Przeżywała orgazm za orgazmem, jej ciało co chwilę zwijało się i prężyło z rozkoszy, mięśnie podbrzusza pulsowały jak szalone. Co więcej – sama czuła teraz prawdziwy zawód, gdy muzyka zaczynała grać i panowie się wycofywali, sama chciała, aby ucichła jak najszybciej. Kilku już eksplodowało w niej, czuła stróżkę jej oraz ich soków spływającą po wewnętrznej stronie ud. Podobne stróżki powoli spływały z jej twarzy, dłoni, wypływały z ust. Panów było teraz mniej, niektórzy zmęczeni musieli na chwilę odpocząć i przystawali z boku, inni tylko wyciągali ręce i lubieżnie dotykali ciał dziewczyn. Gdy chwilę odpoczęli znów włączali się do zabawy i zaczynali krążyć gdy zagrała muzyka. Któryś z nich rzucił na podłogę kobietę, która ich tutaj przyprowadziła, zerwał skórzany pasek opinający jej biodra – chociaż w stosunku do dziewczyn była taka twarda nie oponowała, nie wypowiedziała ani słowa sprzeciwu, szeroko rozłożyła nogi i uniosła je do góry. Facet położył się na ziemi podpierając się rękami, ona chwyciła jego męskość kierując ją właściwie, po czym mocno opuszczając biodra wbił się w nią. Skrzyżował nogi w wysokich butach na jego plecach, objęła go dłońmi, a on pulsował w niej, krzyczała bezwstydnie. Kaśka obserwowała tę scenę, nie wiedziała jak długo to trwało, nie widziała ile razy przez ten czas zagrała muzyka. W końcu zamiast serii płynnych ruchów wykonał trzy mocne pchnięcia, po czym wycofał się i zmęczony położył wsparty o ścianę. Kaśka widziała, jak jego męskość jeszcze lekko podryguje.
Kobieta wsparła się na dłoniach, przykucnęła próbując stać, lecz właśnie wtedy zbliżyło się do niej trzech panów, jeden bezceremonialnie wsunął się jej w usta, dwóch zarządzało pieszczot dłońmi. Spełniła ich prośby bez słowa.
Panowie powoli zaczęli opadać z sił, coraz mniej krążyło ich dookoła, niektórzy zwyczajnie już wyszli. Przy kolejnej zmianie nikt już nie podszedł do Marty od tyłu, przez kilka minut pieściła jednego oralnie, po czym eksplodował ostatnią, gorącą salwą jej twarz i bez słowa wyszedł z pokoju. To sami zrobili ostatni zajmujący się innymi dziewczynami. Na podłodze leżała zmęczona kobieta, minęło kilka minut zanim podniosła się i zaczęła rozpinać klamry spinające paski krępujące stopy dziewcząt. Nacisnęła przycisk i górna deska uniosła się uwalniając je.
Zmęczone, lekko obolałe dziewczyny stanęły na nogach. Marta dopiero wtedy zobaczyła jak wyglądają jej „koleżanki z pracy” – ich twarze były skryte grubą warstwą białej, lepkiej substancji, która stróżkami ściekała na piersi i brzuchy, było jej pełno we włosach, po wewnętrznej stronie ud i na pupach. Kobieta podeszła jeszcze raz do szafki i wyjęła z niej jakieś pudełeczko. Marta przetarła oczy i zauważyła aparat fotograficzny. W pierwszym momencie chciała zasłonić twarz, gdy błysną flesz, jednak poczuła pod palcami maskę.
- Nie martw się – powiedziała Blondyna – to na pamiątkę
Dziewczyny zbliżyły się do siebie i objęły, chociaż zdawały sobie sprawę, że wyglądają naprawdę strasznie, ale w końcu to nie były zdjęcia do pokazywania. Kobieta położyła aparat na szafce, włączyła autowyzwalacz i podeszła do nich. Flesz błysnął jeszcze raz. Powiedziała, że mają czas aby się umyć, coś zjeść itp. Tak też zrobiły, po czym skierowały się do szatni, gdzie zwrócono im bieliznę i sukienki.
- Poczekajcie, zaraz przyniosę waszą zapłatę – powiedziała kobieta zostawiając je same.
Wróciła po chwili wręczając każdej z nich dosyć gruby pliczek dwustuzłotówek.
-Jest coś jeszcze – powiedziała podając każdej z nich płytę DVD
- Zdjęcia i film – powiedziała Ruda
- Nagrywali to?
- Nie masz się czego obawiać, w końcu nie widać twarzy, a ludziom którzy tu przychodzą na utrzymaniu tajemnicy zależy bardziej niż nam.

Na zewnątrz czekała na nią Kaśka.
- I jak Ci się podobały nadgodziny?
- Ty dziwko! Dlaczego mi nie powiedziałaś!?
- Nie mów, że Ci się nie podobało?
- Mogłabym to robić za darmo... – powiedziała urywając nagle i przypominając sobie słowa Blondyny...
Wiedziała, że jeszcze tu wróci, nie koniecznie gdy będzie brakowało jej pieniędzy.