Kolejna Rozgrywka Minęły jakieś dwa miesiące od czasu, gdy pierwszy i ostatni raz zagrała ze swoim bratem i jego znajomymi. Nie rozmawiali o tym wcale – ona próbowała się odezwać pewnego razu, gdy byli samo, ale zrugał ją natychmiast krzycząc, że nic się nie wydarzyło. Rozumiała, że mógł czuć się głupio, ona też miała podobne uczucia następnego poranka, jednak przeszło jej szybciej, niż się spodziewała. W gruncie rzeczy nie mogła się doczekać kolejnego spotkania, które jednak nie miało miejsca. Kiedy próbowała zapytać Pawła zgasił ją natychmiast gniewnym spojrzeniem i powiedział, że plany się zmieniły i nic z tego. Widząc sposób w jaki reaguje na każde jej pytanie dotyczące Gry w końcu dała sobie spokój, jedynym co ją wciąż martwiło były te zdjęcia zrobione przez Monikę... Starała się o tym nie myśleć, czekała na odpowiedni moment, żeby obgadać to z dziewczyną i załatwić w jakiś polubowny sposób... Już właściwie całkowicie zapomniała o tym wszystkim, gdy nagle pewnego piątkowego wieczoru zadzwonił telefon: - Chcesz zagrać – odezwał się roześmiany głos w jej komórce, jego ton raczej stwierdzał fakt, niż zadawał pytanie - Magda? – zapytała - Za godzinę na Chrobrego 15, mieszkania 8. Nie zapomnisz? – kontynuowała dziewczyna po drugiej stronie linii - Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej? - Słuchaj mała, idziesz czy nie? Zresztą to nie jest propozycja, lepiej dla Ciebie, żebyś podniosła dupę i była tu na czas. Rozumiesz? Pamiętasz chyba fotki, które Monika zrobiła sobie na pamiątkę? – Słysząc to Asia zaczerwieniła się, poczuła jak po całym jej ciele przebiega elektryzujący dreszcz spowodowany strachem. - Zaraz będę, tylko proszę, nie róbcie głupot, tylko się przygotuję - Nie marnuj czasu mała, słyszałaś co mówiłam? – Gniewnym głosem odezwała się Magda – Przebierzesz się na miejscu! Aha, o niczym nie mów Pawłowi! – dodała po chwili, już nieco spokojniej. Joanna chwyciła szybko swoją torebkę, wrzuciła do niej telefon, szybkim ruchem zgarnęła z pułki zestaw najważniejszych kosmetyków, po czym podbiegła do szafy. W normalnych okolicznościach dokonanie wyboru zajęłoby jej zapewne około pół godziny, jednak to nie były wyjątkowe okoliczności. Otworzyła niewielki pudełeczko ukryte pod stertą nie noszonych już przez nią ubrań, które obecnie pełniły funkcję „maskującą”, wyjęła z niego czerwone stringi zrobione ledwie z kilku sznureczków oraz stanik do kompletu, a właściwie coś – co stanik przypominało tylko po części. Założony tworzył jedynie zestaw dosyć gęsto ułożonych sznureczków, z grubsza jedynie zasłaniających piersi właścicielki. Wrzuciła je do torebki, zasunęła zamek i wybiegła z pokoju. Przebiegając przez salon rzuciła do matki, że wybiera się do Beaty i może wrócić późno. Na szczęście rodzice zdążyli się już przyzwyczaić do tych jej weekendowych wypadów do znajomych i nie robili większych problemów z tego powodu – byli zapewne święcie przekonani - jak wszyscy rodzice niegrzecznych nastolatek, że ich córka jest małym aniołkiem. Szybkim krokiem zbiegła po schodach i biegiem rzuciła się w kierunku postoju taksówek. Zdyszana wpadła do pierwszej wolnej ledwie mogąc podać adres zaskoczonemu nieco kierowcy, który już miał ochotę zapytać ją gdzie to się wybiera o tej porze i czy nie jest za młoda, ale ugryzł się w język – nie chciał awantury, a dobrze pamiętał jak nie dalej jak miesiąc temu jakaś małolata w jej wieku zwyzywała go od najgorszych, gdyż jej zdaniem „wtrącał się w nie swoje sprawy”. Po chwili samochód jechał w kierunku ulicy Chrobrego... Przez całą drogę nerwowo spoglądała na zegarek. W końcu – niecałe pół godziny później byli na miejscu. Zapłaciła kierowcy i wyszła na zewnątrz. Ulica była zabudowana niewielkimi kamieniczkami, utrzymanymi w dosyć dobrym stanie. Odszukała numer 15, podeszła do domofonu i wcisnęła ósemkę. Czekając na reakcję spojrzała na napis obok przycisku, odczytała nazwisko. Była pewna, że nie należy do nikogo z osób, które brały udział w poprzedniej rozgrywce. W parę sekund później odezwał się kobiecy głos: - Kto tam? – zapytała kobieta - Joanna, miałam.... - A tak, czekamy na Ciebie – enigmatycznie odpowiedziała nieznajoma po czym zabrzęczał elektryczny zamek. Popchnęła drzwi i zaczęła wspinać się po schodach. W końcu znalazła odpowiedni numer mieszkania. Zapukała... Po chwili drzwi otworzyły się i przed jej oczyma stanęła kobieta o kręconych blond włosach, około trzydziestki, o wyjątkowym typie urody. Pomimo, iż nie miała sylwetki modelki (a może raczej dlatego właśnie) prezentowała się niezwykle ponętnie. Jej usta zdobiła soczyście czerwona szminka, policzki przybrały naturalnie różowy odcień, a jej strój... No właśnie – wprawił Joasię w lekkie zakłopotanie, nie co dzień bowiem zdarza się by drzwi otworzyła nam tak ubrana kobieta. Miała na sobie skąpy gorset, z którego dosłownie wylewały się ściśnięte, duże piersi, na nogach miała czarne kabaretki i buty na wysokim obcasie w takim samym kolorze ognistej czerwieni, jak szminka na jej wargach. Majteczek nie miała na sobie wcale – jej różowa cipka prezentowała się w pełnej okazałości. - Przyszła już? – głośno zapytał męski głos dobiegający z mieszkania - Tak – odpowiedziała kobieta - Są już wszyscy? – zapytała Asia - Prawie, czekamy jeszcze tylko na twojego brata – odezwała się – Byłabym zapomniała, jestem Ania – przedstawiła się - Zaczęliście już? - Tak - Muszę się przebrać. Gdzie jest łazienka? – zapytała Joanna - Daj sobie spokój z łazienką, chodź do salonu - Ania zaprowadziła ją we wskazane miejsce. Na środku stał stolik z laptopem, wokół niego na krzesłach zasiadała grupa półnagich ludzi. Rozpoznała Krzyśka, Roberta, Kaśkę, Magdę i Monikę. Dziewczyny miały na sobie koronkową bieliznę, jedynie Magda (zapewne specjalnie) straciła już stanik, z kolei Kaśka zachowała jeszcze swoją przykrótką spódniczkę. Panowie mieli na sobie jedynie slipy. W pierwszym momencie go nie zauważyła, zwróciła na niego uwagę dopiero gdy wstał od stołu. Miał około 35 lat, był właścicielem dobrze zbudowanego ciała, mięśnie miał doskonale uformowane, jednakże jego ciało było smukłe – nie był typem „pakera”. Nie to jednak zwróciło w pierwszym momencie zwróciło uwagę Małolaty. Tym czymś był fakt, że był kompletnie nagi! - Przedstawiam Ci Tomka, mojego męża – Odezwała się Anna. - No tak, męża. Nie martw się, to nie wpłynie na przebieg gry – uśmiechnęła się. Mężczyzna w tym czasie podał nieco onieśmielonej Joannie dłoń. - Ona wolałaby żebyś jej podał coś innego! – zawołała Magda, wszyscy wybuchli śmiechem. - Dobra, dosyć tego! Rozbieraj się! – zawołała Monika. Ponieważ Joanna nieco się ociągała odwróciła ekran laptopa w jej kierunku, dopiero wtedy Młoda zauważyła, że zamiast Gry przeskakują po nim, jedno po drugim jej zdjęcia, zrobione te dwa miesiące temu. Poczuła lekkie zażenowanie, jednak wiedząc, że nie ma wyjścia zaczęła powoli ściągać kolejne elementy garderoby. Zresztą zaistniała sytuacja na dobrą sprawę bardzo ją podniecała. Tym bardziej, gdy po tym jak zdjęła stanik chłopcy zaczęli być brawo i gwizdać na palcach. Po chwili była już kompletnie naga. Otworzyła torebkę i wyjęła z niej swoją czerwoną bieliznę, przygotowaną na tę okazję. - Nie, nie – odezwała się po chwili Anna – dla Ciebie przewidzieliśmy trochę inną zabawę. - Pamiętasz, że obiecałam Ci coś specjalnego? – wtrąciła się Monika. Joanna poczuła wzbierający w niej niepokój, pomieszany jednakże z podnieceniem. Anna wskazała na słabiej kąt pokoju. Stał w nim nieco dziwny przedmiot, przypominający „kozła” treningowego, przez którego skacze się na lekcjach wychowania fizycznego. Jak się jednak miała przekonać przeznaczenie Sybiana było zgoła inne. Podeszły bliżej – pośrodku znajdował się dziwny przedmiot – przypominający pieczarkę – piłeczka pokryta wieloma wypustkami na dosyć grubym trzonku. Joanna natychmiast zrozumiała do czego to służy. - Siadaj! – usłyszała władczy głos Moniki - Siadaj! – krzyknęła Anna z zaskoczenia wymierzając jej mocnego klapsa w pośladek. Oczy wszystkich były w tym momencie zwrócone w jej kierunku. Wahała się odrobinę za długo. Tomek błyskawicznie podszedł do niej, wziął ją na ręce trzymając „pod pachy” i uniósł w górę. Anna i Monika tymczasem chwyciły ją za nogi rozchylając uda Małolaty na boki. Powoli opadała swoją muszelką w kierunku „pieczarki”. Poczuła wypustki kulki na swoich płatkach, chwilę później rozchyliły się gdy sporych rozmiarów przedmiot zaczął się do niej wciskać. Poczuła ból, zacisnęła zęby, do oczu napłynęły łzy – trwało to jednak jedynie moment. Po chwili piłeczka „wskoczyła” na swoje miejsce. Czuła jak wypełnia jej podbrzusze, podczas gdy cipka była w całości wypełniona „trzonkiem” pokrytym takimi samymi wypustkami. Chwilę potem, ciągle lekko zszokowana i zaskoczona poczuła, jak na jej udach dosyć mocno zaciskają się skórzane paski, chociaż myśl o ucieczce była ostatnim co w tej chwili chodziło jej po głowie – za bardzo bała się bólu piłki przeciskającej się przez jej ciasną muszelkę, żeby miała sama je sobie zadać. Siedziała nieruchomo, ponieważ przedmiot wypełniający jej trzewia nie dawał jej zbyt wielkiej swobody. Dziewczyny chwyciły jej stopy i pociągnęły do tyłu, przykuwając do rurek stanowiących tylne nogi „kozła”, w skutek czego musiała pochylić się do przodu wypinając pupę. Wtedy właśni poczuła jak Ania delikatnie smaruje okolicę jej mniejszej szparki jakimś śliskim, zimnym płynem. Zajęczała. W tym samym momencie tuż przed jej oczami stanęła Monika, końcówką języczka muskająca niewielki, czerwony wibrator. - Zemsta będzie słodka – wyszeptała jej do ucha znikając jej z pola widzenia. Po chwili już wiedziała co miała na myśli. Poczuła jak coś wciska się do jej pupy, Monika powoli, jednak dosyć brutalnie wprowadzała wibrator. Może wydawał się mały, gdyby mówić o nim w kontekście normalnej zabawy, jednak teraz Asia miała wrażenie, że coś wielkiego wsuwa się w nią. Po chwili usłyszała cichy „klik” – druga końcówka zaczepiła się w odpowiednim „gniazdku” Sybiana. Na tym jednak nie poprzestali – Tomek chwycił ręce Młodej i za plecami związał je kawałkiem sznura, a następnie przewiązał przez hak znajdujący się w suficie. Spowodowało to, że musiała się jeszcze bardziej pochylić – teraz nie mogła wykonać już żadnego, najmniejszego nawet ruchu. Siedziała tak unieruchomiona, z wyprężonym ciałem, z obydwiema szparkami wypełnionymi do granic możliwości, podniecona jak nigdy wcześniej. Oczekiwała na to, co miało się wydarzyć. W pierwszym momencie nie rozumiała tego, co zaczęło się potem. Tomek wyciągnął z szafy jakąś aparaturę i zaczął ją obklejać elektrodami, podobnymi do tych, które stosuje się przy badaniu EKG. Kilka przykleił na piersiach i pośladkach, dwie na brzuchu, poza tym na ramieniu umieścili opaskę, taką jak w aparatach do mierzenia ciśnienia. Była nieco zdezorientowana z tego powodu, widząc to Anna pośpieszyła z wyjaśnieniami. - Widzisz kochanie – zaczęła – Tomek jest inżynierem elektronikiem, zrobił to cudo dla mnie kilka lat temu. Zobaczysz co potrafi, nie znam się na technice, więc nie wiem do końca jak działa, ale wiem co to robi – a zrobi Ci to, że zerżnie Cię, żaden facet na Ziemi. Oczywiście poza Tomkiem – dodała po chwili z niewinnym uśmiechem. Wtedy do rozmowy włączył się Tomasz/ - Może wyjaśnię Ci jak to działa – może wygląda jak zwykły sybian, jaki można kupić w seks shopie, ale lekko go przerobiłem – tutaj się uśmiechnął – dodałem czujniki, które słoneczko wykryją w jakim stanie jesteś, mierzą dosłownie wszystko – twoje ciśnienie, częstotliwość skurczy mięśni, wilgotność skóry (zwłaszcza w TYCH miejscach) i parę innych rzeczy. - Powinnaś wiedzieć jedni kochanie – wtrąciła się Monika – dzisiaj Tomuś zaprogramował go tak, że nie pozwoli Ci skończyć. A wierz mi, to jest naprawdę cwana maszyna – będzie wiedziała kiedy będziesz blisko i zareaguje w okamgnieniu... Tak więc przygotuj się na GODZINY ostrego rżnięcia bez finału. Puściła do Młodej oko, po czym wcisnęła klawisz ENTER na laptopie sterującym maszyną, uruchamiając przygotowany dla niej program...