I PROLOG, CZYLI SAMA NIE WIEM JAK TO SIĘ ZACZĘŁO...
Gra.....
Fascynacja......
Zauroczenie.......
GRA ! ! !
Albo wszystko jednocześnie..... albo całkiem, zupełnie, niesamowicie wręcz coś innego......
Nie wiem już jak to nazwać..... a może tego się nie da określić?....... może na to po prostu nie ma nazwy....... może ktoś..... kiedyś....... wymyśli uczoną nazwę na coś takiego? Jakąś medyczną definicję?.....
Na razie to nieważne ..... nie ma żadnego, absolutnie żadnego znaczenia jak to nazwać.....
Liczy się tylko gra...... liczy się tylko pokonanie przeciwnika (partnera?)..... udowodnienie, że jest się lepszym graczem......
Zaczęło się zupełnie niewinnie.
Piotra poznałam na jakiejś imprezie u kumpeli. Początkowo nawet nie zwróciłam uwagi.... owszem, przystojny, ale dużo starszy ode mnie, miał jakieś trzydzieści lat... prześlizgnęłam się tylko wzrokiem i tyle..... Nawet później, gdy zostało tylko kilka par, w tym ja z Pawłem, nie podejrzewałam nawet co się stanie..... Ot zwykła na tego typu imprezkach propozycja któregoś z chłopaków:
- Zagrajmy w butelkę...
Czemu nie? Wszyscy już byli na tyle w dobrych humorkach, że gra powinna toczyć się bez większych oporów... znaliśmy się od jakiegoś czasu, takie zabawy były dość częste, traktowaliśmy to bardziej jako urozmaicenie naszych stałych związków, jakąś swoistą odmianę.... zresztą w naszym wieku trudno raczej mówić o bardzo stałych związkach.... Kręcący butelką zadawał pytania, wybrany odpowiadał lub gdy nie chciał, musiał oddać część ubrania, a gdy wszyscy już byli nago - spełnić zadanie.... wiadomo jakie....
Piotr obserwował mnie od początku zabawy... najpierw, gdy jeszcze byłam ubrana...... potem gdy już nago spełniałam perwersyjne zadania wydawane przez kolegów (i czasem jeszcze bardziej perwersyjne wyznaczane przez koleżanki)......
Tak jakoś się złożyło, że Paweł padł w trakcie zabawy (a to on zawsze mnie uprzedzał, żeby nie mieszać wódki, wina i piwa!) i do domu odprowadzał mnie Piotr.....
- Lubisz takie zabawy? Obserwowałem cię.....
- Czasami lubię.....
- Teraz jest taki czas? Chciałabyś się tak zabawić? Ale tak naprawdę?
- To znaczy jak? Co znaczy naprawdę?
- Jest taka grupa.... bawimy się razem.... to też polega na wykonywaniu różnych poleceń.... ale w całkiem innych warunkach...
- Czyli?
- Zainteresowana?
- Powiedzmy..... raczej zaintrygowana......
- Na początku nie znasz nikogo.... dostajesz polecenia SMSem.... musisz dokładnie je wykonać.... bardzo dokładnie.... bez względu na okoliczności.... bez względu na miejsce i charakter polecenia......
- Jakie to polecenia?
- Różne...... niektóre podobne do tego co przed chwilą robiłaś.... niektóre inne..... ale liczy się to, że SMS może przyjść w każdym momencie..... o każdej porze dnia lub nocy..... nie wiesz kiedy...... i nie możesz pod żadnym pozorem wycofać się z gry.... decyzja przystąpienia jest nieodwołalną zgodą na wszystko....
- Co z tego będę miała?
- Niesamowite przeżycia..... adrenalina na maksa..... a po pięciu zadaniach to ty zyskujesz prawo do wydawania poleceń innym...... na tych samych zasadach.....
- Ty też grasz? Ty wyznaczasz zadania?
- Tak, wyznaczam i wykonuję.... ale tobie nie mogę wyznaczać pierwszej piątki zadań..... wprowadzający do gry zna wprowadzanego...... a pierwsze zadania dostajesz od osób, których w ogóle nie znasz.....
- A one mnie?
- Muszą cię poznać..... obserwować..... dowiedzieć się co lubisz..... co cię podnieca...... co dostarczy ci maksimum przeżyć......... więc jak? Wchodzisz?
Chyba jeszcze nie całkiem wytrzeźwiałam, nie całkiem ochłonęłam z podniecenia po imprezie..... a może..... może jeszcze coś innego popchnęło mnie do szybkiego:
- Tak, wchodzę!....
- Jesteś pewna? Pamiętaj, to poważna decyzja.... później nie ma odwrotu..... nie zapominaj nigdy, że cię ostrzegałem.....
- Chcę!
- Wobec tego masz telefon. To TEN telefon! Pamiętaj, nie dawaj tego numeru nikomu! Żadnemu znajomemu, rodzinie, nikomu! TEN telefon służy go gry. Ten numer znają tylko osoby, które mają prawo wyznaczać zadania.... Zadania będą precyzyjne i tak samo precyzyjnie należy je wykonać..... i w czasie, który zostanie określony..... Raz.... i tylko raz na pięć zadań możesz wysłać SMSa: "STOP", wtedy nastąpi przerwa dopóki nie odwołasz stopu, ale nigdy nie wolno tego zrobić po otrzymaniu zadania, lub w trakcie jego realizacji...... Gdy będziesz zdecydowana rozpocząć grę, wysyłasz SMSa: "GRAM" pod numer, który masz wpisany w telefonie. Po zakończeniu zadania wysyłasz: "WYKONANE". Gdy wszystko jest ok., dostajesz: "ZALICZONE" i czekasz na następne zadania.....
Lekko drżącą ręką sięgnęłam po telefon.... gdy tylko go dotknęłam serce zaczęło mi walić jak oszalałe.... w co ja się pakuję?..... co robię?.... ale bicie serca, szybsze krążenie krwi, ogarniające mnie coraz bardziej podniecenie powiedziały mi wszystko:
"GRAM".........
II PIERWSZE ZADANIE
Sobota......
Wysłałam SMSa już kilka dni temu i nic.... żadnej reakcji..... może Piotr jednak zażartował sobie ze mnie?.....
Ale nie..... przecież to nie brzmiało wcale jak żart...... Pierwsze godziny po wysłaniu SMSa: GRAM spędziłam nerwowo trzymając komórkę w ręce. W nocy budziłam się kilkakrotnie, sprawdzając czy coś nie nadeszło. Niepotrzebnie. Minęło kilka dni - pusto, cicho, głucho..... Aż nagle.......
SMS!
- Dziś, 22:00, dyskoteka Quatro, tańczysz, zgłoś się do właściciela, powie ci dokładnie co masz robić...
Quatro! Największa dyskoteka w okolicy! Super muzyka, najlepsi DJ-e, tańczyłam tam nie raz..... Ale chyba nie taką zabawę ONI mają na myśli...... Zwykle ok. 22 zaczynały na scenie tańczyć dziewczyny w bieliźnie, więc pewnie o to chodzi.... No cóż, czasem miałam ochotę potańczyć tak jak one - seksownie, podniecająco..... czując na sobie kilkaset par oczu.... chociaż nie, nie kilkaset.... zwykle tylko niewielka część ludzi patrzyła na dziewczyny..... i tak zresztą niewiele było widać w świetle migających stroboskopów......
Jak na początek łatwiutkie zadanko...... chociaż przyznaję, ze perspektywa tańca w samych majtkach i staniku przy obcych ludziach znacznie przyspieszyła mi bicie serca..... nie wiedziałam, czy w ostatniej chwili nie stchórzę.....
Na wszelki wypadek zamiast stanika ubrałam króciutki topik, włożyłam też mini szorty - zawsze to lepiej w nich tańczyć niż w kusych majtkach. Myślę, że taki strój do tańca nie będzie im przeszkadzał.... w końcu nie pracuję tam, tylko jednorazowo występuję w ramach mojej dziwnej GRY.....
Jestem.....
Faktycznie masa ludzi..... ogłuszająca muzyka..... stroboskopy dają po oczach.... jakieś dziewczyny już tańczą na scenie..... faktycznie prawie nikt nie zwraca na nie uwagi, niewiele zresztą widać przy takim oświetleniu...... Jest oki! Chyba dam radę! Jednak trochę mocniej mi zabiło serce gdy podeszłam do najbliższego ochroniarza....
- Gdzie mogę znaleźć właściciela? Byłam umówiona na 22.....
- A to pewnie ty jesteś tą atrakcją, którą przed chwilą zapowiadał? No, no.... miał rację, ekstra laska z ciebie..... chodź, zaprowadzę cię....
Co za atrakcja? Dziewczyny tańczą, prawie nikt na nie nie zwraca uwagi, a ja mam być jakąś atrakcją? Coś chrzani.....
Właściciel, nawet miły z wyglądu facet koło pięćdziesiątki czekał już na mnie.
- No jesteś..... dobrze..... wiesz co masz robić?
- Mam tu tańczyć..... chyba występować na scenie..... tak jak tamte dziewczyny.... tak myślę.......
- Taaaaa..... tańczyć..... występować.... no można to i tak nazwać.....
- Pan podobno miał mi wszystko dokładnie wytłumaczyć......
- Najlepiej będzie, jak wszystko się potoczy całkiem naturalnie.... tańczyłaś kiedyś na takiej scenie?
- Jeszcze nigdy.....
- To zrobimy tak.... idziesz, tańczysz obok dziewczyn..... rozluźniasz się..... potem robisz to co ci każą ci, co będą z tobą na scenie.... OK?......
- Co to ma być?
- Przekonasz się..... będzie OK.... pamiętaj tylko, że masz wykonywać polecenia..... nie byłaś nigdy na takiej scenie to nie wiesz co robić..... nie zepsuj mi pokazu..... zresztą chyba ci powiedziano, że masz robić co ci każą.....
- Oki, postaram się nic nie zepsuć.... będę tańczyć jak tylko najlepiej potrafię.... a za wskazówki gdyby coś było nie tak, będę wdzięczna......
- Widzę, że się rozumiemy..... dobra!.... co masz pod bluzką? Pokaż!..... OK., może być!..... podnieś spódniczkę!.... co to jest?..... nie masz stringów?..... to nie klasztor!.... czekaj, zaraz ci coś znajdę u dziewczyn..... masz!..... przebieraj!......
- Gdzie mogę się przebrać?....
- Cooooo?..... nie rozśmieszaj mnie dziewczyno!..... nie mam czasu!..... wstydzisz się?..... za chwilę będą cię oglądać setki ludzi, a ty się teraz wstydzisz?.... ściągaj te szorty i przebieraj się!.... migiem!.....
Wyskoczyłam błyskawicznie z szortów, jeszcze szybciej ubrałam półprzeźroczyste stringi, na szczęście miałam jeszcze na sobie spódniczkę....
- A teraz zdejmij bluzkę i marsz na scenę! ..... i tak za długo tu marudzimy.....
Na szczęście nie kazał mi zdejmować spódniczki..... Pobiegłam na scenę.... dołączyłam do tańczących dziewczyn...... uśmiechnęły się do mnie, wzięły między siebie...... wczułam się w rytm, tańczyłam jak one..... Trochę dziwnie się poczułam po chwili.... one w stringach, ja w spódniczce..... ale w końcu one to robią zawodowo, a ja tylko dzisiaj.....
Powoli serce przestało wariować, poczułam się nawet fajnie, tłum nawet nie zwracał na mnie uwagi..... jedynie kilku najbliżej stojących, najwyraźniej już dość pijanych facetów uporczywie zaglądało mi pod spódniczkę, gdy unosiła się w tańcu.... po chwili nawet mi to nie przeszkadzało, nawet zaczęłam coraz częściej wirować, obserwując ich reakcję.....
Świetna zabawa!..... dzięki ci Piotr!.....
Nagle przez dudnienie muzyki przebił się głos DJ-a:
- Za 5 minut zapraszamy do obejrzenia zapowiadanej na dziś wyjątkowej, niepowtarzalnej atrakcji! Za chwilę występ, na który czekaliście! Na który przyjechaliście do nas! Gwarantujemy, że nie pożałujecie! Jeeeeeeeee!!!!
No cóż, koniec mojego tańca, mają tu dziś jakieś występy..... Przyznaję, poczułam się trochę rozczarowana, że to tak krótko trwało..... Myślałam, że trochę dłużej potańczę na scenie.... a tu przeganiają mnie dla jakichś zapowiadanych wcześniej występów....
Na scenie pojawiło się sześciu chłopaków w spodniach, bez koszul.... jakiś boysband, czy co?.... nawet przystojni, ale boysbandy już chyba dawno wyszły z mody..... tańczyliśmy chwilę wspólnie, poczułam się trochę głupio.... nie wiedziałam, czy mam zejść ze sceny, czy odsunąć się na bok..... nikt nic mi nie mówił..... Nagle zaczęli tańczyć wokół mnie.... jeden z nich krzyknął mi do ucha:
- Tańczysz w środku, między nami!....
Wow! Mogę nawet przez chwilę tańczyć z grupą zapowiadaną jako atrakcja wieczoru!.... Ekstra! Zawsze to dla mnie też jakaś atrakcja!..... Chociaż na pewno i tak zaraz mnie wywalą.... Amatorka nie będzie psuła występu zawodowcom.....
Jednak nic takiego na razie się nie działo.... W pewnym momencie któryś z nich krzyknął do mnie:
- Teraz scena należy do ciebie laleczko!..... Rób dokładnie to co każemy!..... Tańczysz!....
Nagle rozbłysło jaskrawobiałe, oślepiające światło skierowane wprost na scenę....
Zawahałam się na moment....
- Tańczysz!!!.... - ktoś od razu krzyknął.... tańczyłam.....
Jeden z chłopaków podszedł i zawiązał mi na oczach czarną opaskę.... drgnęłam, ale od razu usłyszałam:
- Tańczysz!!!....
Tańczyłam...... czułam wręcz na sobie to oślepiające światło. Czułam, że zaczynają patrzeć na mnie wszyscy..... a ja nie widziałam nikogo..... tańczyłam....... Jeden szybki ruch..... ktoś zerwał ze mnie spódniczkę!.... skuliłam się, zakryłam rękami.... pamiętałam, że mam na sobie tylko mikroskopijne stringi!.....
Tańczysz! ! ! Tańczysz! ! !....
Ktoś mnie przytrzymał, ktoś zdjął ze mnie krótki topik..... Nie miałam staniczka, nawet nie mogłam się zasłonić, bo ręce mi trzymało dwóch chłopaków stojących po bokach! Szarpnęłam się, ale trzymali zbyt mocno..... Któryś podszedł do mnie z tyłu, stojąc za plecami gładził mnie po brzuchu..... piersiach...... już nie było mowy o tańcu! Z opaską na oczach byłam wystawiona prawie nago na widok setek ludzi...... trzymana za ręce szeroko rozłożone..... pieszczona po piersiach..... ściskał i szczypał mi sutki..... ale musieli mieć widok!.....
Trzask! Jeden ruch i ktoś zerwał ze mnie stringi! Natychmiast poczułam jak każdą nogę mocno trzymają mi pozostali z chłopaków..... rozstawili je szeroko...... ten z tyłu włożył mi rękę między nogi..... zaczął głaskać krocze.....
Próbowałam się wyrwać, ale jak?..... trzymało mnie mocno czterech facetów...... jeden dotykał mnie coraz śmielej..... wkładał palec do środka...... pieścił.....drażnił.....
Dotarło do mnie brutalnie znaczenie słowa "atrakcja wieczoru"!!!..... mieli faktycznie "wyjątkową, niepowtarzalną atrakcję"...... Tego się nie spodziewałam w najgorszych koszmarach!..... Nago na oczach setek ludzi! Z tyloma facetami trzymającymi mnie i wystawiającymi na widok publiczny moje gołe piersi i cipkę!
Nie!!! Dość!!!
Mogłam sobie krzyczeć do woli..... wszystkie moje wrzaski tonęły w ogłuszającej muzyce.....
Położyli mnie na scenie.... trzymali mocno..... rozłożoną, rozkraczoną bezwstydnie.... Poczułam na sobie jednego z chłopaków..... wtulał się w moje nagie ciało..... poczułam, że jest bez spodni..... gorzej!..... jest całkiem nagi!..... przesuwał penisem po mojej wilgotnej muszelce.....
Zaraz!!! Wilgotnej?! Co jest?! Czyżby mnie to tak wzięło?!....
Faktycznie, ze strachu nawet nie zorientowałam się, że zaczęło mnie to wręcz niesamowicie podniecać...... coraz bardziej...... poczułam jakieś dziwne mrowienie w kroczu...... sutki miałam sztywne...... byłam coraz bardziej wilgotna....... gotowa.......
Chłopak poczuł to najwyraźniej, gdyż nagle mocnym, pewnym ruchem wszedł we mnie!..... Zaczął mnie rżnąć szybkimi, głębokimi pchnięciami..... poddawałam mu się..... coraz mniej, coraz słabiej się opierając..... wreszcie chłopcy widząc, czując co się ze mną dzieje, puścili mnie..... objęłam leżącego na mnie faceta rękami, nogami....... wbijałam się w niego równie intensywnie jak on we mnie!.....
Piotr miał rację! Niesamowite przeżycie! Co za uczucie! Co za adrenalina! Przez łoskot muzyki usłyszałam wycie i przeraźliwe gwizdy aprobaty setek patrzących na to ludzi!..... Otrzeźwiło mnie to..... Nie jestem tu sama! Oni patrzą jak nago na scenie pieprzę się z obcym facetem!.... Co ja wyprawiam!..... Zachowuję się jak suka!..... A jak to zobaczy ktoś znajomy?!..... Rany!!!
Za późno!...... nie było odwrotu!..... chłopcy zobaczyli, że zaangażowałam się na moment, że zaczęłam przeżywać coś niesamowitego..... a teraz chcę się wycofać..... Nie pozwolili mi na to.... Dopiero teraz się zaczęło!
Nawet nie zdążyłam się zorientować, jak klęczałam mając jednego penisa w ustach, podczas gdy drugi wchodził we mnie rytmicznie od tyłu..... Nie miałam się jak wyrwać, nie było jak uciec..... Wszystko trwało może dwie, może trzy minuty.... poczułam uderzenie gorącej spermy w środku...... wysunął się ze mnie.... ciepły strumyczek pociekł mi po udach..... natychmiast wszedł we mnie następny...... Skupiona na doznaniach między nogami nie zorientowałam się, że w moich ustach nabrzmiewa i coraz bardziej pulsuje ogromny członek..... gdy wybuchł w moim gardle, było już za późno..... zakrztusiłam się..... pociekło mi po ustach..... brodzie..... Nie zdążyłam ochłonąć, gdy już miałam w ustach kolejnego......
Opaska na oczach zmusiła mnie do bardziej intensywnego odczuwania.... czułam coraz większe, wszechogarniające mnie podniecenie.... Trach! Następne eksplozje w kroczu i w ustach! Następna kolejka znalazła się w moim wnętrzu..... odczuwałam coraz mocniej, coraz intensywniej...... nagle trafiła mnie eksplozja niesamowitego orgazmu..... zawyłam tak, że najbliżej stojący chyba usłyszeli przez jazgot niemilknącej muzyki..... Pozostali zauważyli co się ze mną stało, bo kolejny raz przez łoskot i dudnienie przebiły się wycia i gwizdy obserwatorów.....
Jak przez mgłę usłyszałam głos DJ-a:
- Jak zapowiadałem, mięliście odlotową atrakcję! Brawa dla odważnej dziewczyny, tak wspaniale przeżywającej dla nas swój orgazm! Czy któraś z waszych pań chce nam pokazać coś podobnego?! Zapraszamy na scenę!!!......
Poczułam na ciele dotyk delikatnych rąk..... na pewno dziewczęcych..... rozmazywały na moim brzuchu, na udach, wyciekającą ze mnie strużkami spermę...... rozmazywały na twarzy i piersiach to, co ściekało mi z kącików ust.....
Ktoś zdjął mi z oczu opaskę..... Zobaczyłam dwie dziewczyny, z którymi zaczynałam tańczyć, jak głaszczą mnie delikatnie...... wkładały mi do ust palce mokre od moich soków i ściekających ze mnie kropli spermy..... nie miałam siły..... pozwalałam na wszystko..... było mi tak błogo...... doznania spływały ze mnie w dół...... przez krocze...... uda....... łydki....... do stóp....... palców....... Nie miałam siły się podnieść. Reflektory cały czas błądziły po moim nagim ciele, rozłożonych szeroko nogach, otwartym kroczu..... nie miałam siły nawet na to, żeby zsunąć nogi razem..... było mi tak wszystko jedno..... tak błogo...... tak upojnie......
Powoli światła zaczynały przygasać.... chłopcy znieśli mnie ze sceny, zanieśli do pokoju na zapleczu..... położyli delikatnie......
- Zajebista jesteś! To naprawdę był twój pierwszy raz na scenie? Niesamowite!
- Dziewczyno! Masz u mnie angaż od zaraz! Takie występy przyciągną tu tłumy! - właściciel dyskoteki znalazł się przy mnie, szarpał mnie za rękę... - decyduj się dziewczyno! Od jutra masz u mnie pracę!
- Zostawcie mnie jeszcze przez chwilę..... proszę...... nie wiem co się ze mną dzieje..... nigdy jeszcze nie przeżyłam czegoś takiego......
Po dobrej chwili dopiero mogłam się pozbierać, ubrać..... Sprowadzili mi taksówkę, pomogli wsiąść....
Już jadąc do domu odebrałam SMSa: ZALICZONE........
III DRUGIE ZADANIE
Mijały dni... nic.
Dalej nic...
Wciąż nic...
Niemożliwe, żeby o mnie zapomnieli!
Dlaczego mnie tak dręczą!
Oczekiwanie... niepewność...
Wreszcie wczoraj wieczorem: SMS: Godzina, adres... nic więcej, żadnych wyjaśnień, instrukcji...
Znów znajome bicie serca, kolejna dawka adrenaliny. Szybki prysznic, biegiem wypadłam z domu, miałam niewiele czasu.
Tak naprawdę nawet nie zdążyłam pomyśleć o zadaniu, które mnie czeka. Zostawiłam tylko w domu kartkę, że nocuję dziś u koleżanki, że nie wiem kiedy wrócę, odezwę się, bo ona nie ma telefonu... Dopiero po drodze do mnie to dotarło. Co tym razem?
W umówionym miejscu czekał duży ciemny samochód. Chwila wahania... wsiadłam. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Może 19, może 20 lat.
Ruszyła bez słowa. Dość szybko wyjechałyśmy za miasto.
- Co masz na sobie? - padło nagle szybkie pytanie...
- Pod płaszczykiem?... golf, spodnie...
- Zdejmij wszystko, ubierz sukienkę, leży koło ciebie... potem załóż z powrotem płaszczyk.
Nie dyskutowałam, zdjęłam spodnie, golf, sięgnęłam po sukienkę...
- Wszystko, bieliznę też...
- Ale tu nie ma żadnej innej...
- Nie gadaj, nie mamy czasu, dojeżdżamy...
Włożyłam sukienkę na nagie ciało. Była długa, biała, po obu bokach rozcięcia sięgały mi prawie do ramion. Całość uzupełniał cieniutki złoty paseczek. Znów poczułam przyspieszone bicie serca. Szybko nałożyłam swój płaszczyk.
- Buty leżą w pudełku obok, włóż je!
Białe leciutkie paseczki na cieniutkim obcasie... pasowały jak ulał...
- Gotowa? Wysiadaj!
Nawet nie zauważyłam kiedy podjechałyśmy do dużej willi. Jasno oświetlony podjazd, liczne samochody, przed drzwiami prawdziwy lokaj w liberii... Stanęłyśmy kawałek dalej, przy bocznym wejściu.
- Wejdź, ja muszę odstawić samochód.
Podeszłam do wejścia.
- No jesteś nareszcie! Zostaw ten płaszcz, bierz się do roboty!
Jakiej roboty? Zdziwienie na mojej twarzy musiało być baaardzo widoczne, bo facet który wydał to polecenie roześmiał się nagle:
- Spoko, spoko, weź tackę z czekoladkami i do salonu! Migiem! Masz częstować gości! Jestem opiekunem kelnerek!
Obok zauważyłam kolejną dziewczynę ubraną identycznie jak ja, przyszła po kolejną tackę słodyczy...
A więc mam być kelnerką! Ale w takim razie dlaczego?...
- Majtki zdjęłaś? Stanik też?! - Ręka opiekuna wsunęła mi się w rozcięcie w sukience i przejechała po gołych pośladkach, druga musnęła piersi. - Dobra, leć!
Już nie pytałam dlaczego... Zresztą zauważyłam, że dziewczyna obok też nie miała na sobie żadnej bielizny. Nasze sukienki były bardzo przejrzyste, dopiero teraz zauważyłam, że moje piersi też prześwitują zbyt wyraźnie, a gołe nogi są widoczne na całej długości przy najkrótszym nawet kroku... Zaczęłam drżeć ze zdenerwowania i wstydu, ale facet mocnym klepnięciem w tyłek wepchnął mnie do salonu.
Tłum ludzi - elegancko ubrane kobiety, faceci w smokingach... jakieś cholernie wystawne przyjęcie! Kątem oka zauważyłam, że dziewczyn ubranych podobnie jak ja było pięć - roznosiły też na tackach słodycze i owoce. Kelnerzy podawali alkohole. Opiekun syknął mi za uchem:
- Nie gap się, podchodź do gości, no dalej!
Zaczęłam posuwać się wolnymi, drobnymi kroczkami, żeby jak najmniej były widoczne moje gołe uda. Z rozmów wokół mnie wywnioskowałam, że to jakieś dyplomatyczne przyjęcie, a goście to same szychy z różnych krajów. Powoli uspokajałam się, snułam się po salonie podchodząc do różnych przeważnie kilkuosobowych grupek. Przechodząc obok jednej z nich nagle usłyszałam:
- Masz śliczną dupcię, mała! Chodź do nas, daj nam czekoladkę!
Chciałam trzasnąć faceta, który to powiedział, ale natychmiast obok znalazł się mój opiekun:
- Nie odzywaj się, idź do nich natychmiast, podaj słodycze!
Podeszłam bezwolnie do grupy młodych facetów, którym alkohol najwyraźniej już zaczął uderzać do głowy. Zamknęli mnie w swoim kręgu...
- Trzymaj tą tackę kotku, żeby nic nie spadło! - rozległy się śmiechy, poczułam dwie, trzy, cztery ręce przesuwające się po moich udach.
Ktoś chwycił mnie od tyłu za piersi, drażnił sutki prześwitujące wyraźnie spod sukienki. Jedna z dłoni sięgnęła wysoko, przejechała przez pośladki, sięgnęła do krocza, rozchyliła wargi... jeden, dwa palce znalazły się w moim wnętrzu... Ścisnęłam kurczowo uda.
- O, jaka skromniutka dziewczynka! A przecież koteczek chodzi bez majteczek! - kolejne śmiechy...
- A jaka mokrutka w środku! - facet, który włożył mi rękę między nogi pokazywał innym palce.
Faktycznie cała sytuacja podnieciła mnie bardzo, wstyd jaki odczuwałam jeszcze bardziej spotęgował to wrażenie...
- Mniam... jaka smaczna! - polizał palce, które przed chwileczką były we mnie... - Nie wierzysz kotku? Spróbuj sama... - dotknął palcami moich warg, wsunął mi je dalej, dotknął języka...
Nie wiem jakim cudem cały czas trzymałam tackę z tymi idiotycznymi czekoladkami...
Nagle podeszły do nas jakieś dwie kobiety spośród gości. Obydwie eleganckie, aż czuć było ich wysoką pozycję...
- Co się dzieje szanowna młodzieży? Czyżbyście dokuczali tej panience? Nie możecie poczekać? Cóż za niecierpliwość! Chodź ze mną dziecko...
Towarzystwo zmieszało się lekko, a ja nie bardzo wiedziałam jak się zachować. Jak spod ziemi nagle znalazł się mój opiekun:
- Słyszałaś co pani sobie życzy? Idź natychmiast, oddaj tą tackę...
Powiedział to głośno - zbyt głośno... Trzy czwarte sali nagle zwróciło się w naszą stronę. Stałam zaczerwieniona po uszy, wszyscy nagle na mnie patrzyli, nie wiedziałam co zrobić.
- Śliczna dziewczyna, dajcie ją bliżej, chodź na środek!
Znalazłam się na środku salonu.
- Opowiedz nam o sobie, kim jesteś, co robisz... skąd się tu wzięłaś?
Pytanie zadała jakaś dystyngowana starsza dama stojąca u boku faceta w generalskim mundurze. Pytanie było zadane tak ciepłym, miłym tonem, że poczułam jeszcze większe zawstydzenie. Faktycznie, co ja tu robię? Prawie goła, na oczach tych eleganckich ludzi...
Ale padały kolejne pytania, powoli zaczęłam odpowiadać, mówiłam, mówiłam, mówiłam...
- Bardzo się wstydzisz?
- Tak...
- Podnieca cię to?
- ............... Tak.....
Faktycznie, byłam coraz bardziej wilgotna, podniecona ich spojrzeniami pełnymi łakomego pożądania...
- Pokaż się jak wyglądasz...
Trzask!
Silnym szarpnięciem ktoś zerwał ze mnie sukienkę. Zostałam tylko w bucikach i złotym paseczku na biodrach... Teraz już wszyscy na mnie patrzyli, głośno komentując każdy detal mojego ciała. Ktoś podprowadził mnie do jakiegoś pustego stołu....
- Pokaż jak bardzo cię to podnieca... pokaż nam jak to robisz gdy jesteś sama...
Wstydziłam się, a jednocześnie tak bardzo chciałam... Najchętniej znalazłabym się gdzieś w jakimś ciemnym kąciku, ale ten pomysł akurat był niewykonalny. Podeszła jedna z pozostałych kelnerek, za chwilę druga. Obydwie trochę starsze ode mnie. Założyły mi na oczy opaskę, położyły na stole. Po chwili czułam, że tracę zmysły! Jedna z nich delikatnie muskała ustami moje stopy, łydki, wnętrze ud... Druga wpiła się w moje usta, jednocześnie masując piersi i drażniąc sutki. Pierwsza nie zdążyła dojść wyżej w pieszczotach gdy eksplodowałam. Wybuch zaskoczył wszystkich łącznie ze mną. Nie wiedziałam, że byłam aż tak strasznie pobudzona, że wystarczyły sekundy do spełnienia... Dopiero po chwili, gdy trochę ochłonęłam, zaczęłam odbierać kolejne pieszczoty. Zapomniałam gdzie jestem, z kim jestem, całą sobą pragnęłam więcej, więcej, jeszcze więcej...
Bezwiednie rozchyliłam uda jak mogłam najszerzej. Czułam jak delikatny język pieści mnie sięgając coraz głębiej w moje wilgotne wnętrze... Chwyciłam drugą dziewczynę za głowę, obsypywałam pocałunkami jej twarz, wtulałam się w jej piersi, by znów wessać się w jej usta, czuć jej zwinny, delikatny język na swoich wargach, zębach, podniebieniu...
Kolejny silny orgazm... jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze z dziewczyną, jeszcze nigdy nie odczuwałam tak silnych emocji, nie pragnęłam stopić się w jedno... scalić... Poczułam przy twarzy usta którejś z dziewcząt. Tak bardzo pragnęłam odwdzięczyć się... Pieściłam ją najdelikatniej jak potrafiłam, jednocześnie silnie wtulając się w nią całą sobą, całym ciałem... Nigdy, nigdy już cię nie wypuszczę z objęć! Jej orgazm był dla mnie najpiękniejszą nagrodą...
Kolejny raz wstrząsnęły mną dreszcze - nie orgazmu - jakiegoś niesamowitego, nieokreślonego uczucia, którego dotąd nigdy nie zaznałam. Chwilo trwaj wiecznie! Niestety!
Nagle poczułam wokół siebie pustkę, tak bliskie mi, ciepłe ciała zniknęły zostawiając mnie samą, nagą na stole. Nie na długo. Silne dłonie przewróciły mnie nagle na brzuch, między nogami poczułam coś twardego, gorącego, pulsującego, wpychającego się od tyłu we mnie. To nie było delikatne...
Nie! Nie!
Chciałam krzyknąć, ale w tym samym momencie usta miałam już wypełnione drugim twardym penisem. Nie zdążyłam złapać oddechu, dławiłam się... Nie mogłam protestować, nie mogłam się wyrwać. Trzymali mnie mocno, jednocześnie posuwając w tym samym brutalnym rytmie. To nie miało nic wspólnego z poprzednią cudowną intymną delikatnością! Byłam brutalnie rżnięta przez dwóch niewyżytych samców, podnieconych na pewno moją poprzednią zabawą.
Silne klapsy w pośladki, silny chwyt za włosy, przyciągający moje usta... długi kawałek członka czułam głęboko w gardle, tchawicy... Myślałam, że to już nigdy się nie skończy... Nie podniecało mnie to, skupiałam się tylko na tym, żeby dotrwać do końca... ich końca...
Po całych wiekach nareszcie poczułam strugi spermy wypełniające mnie w środku, chwilę później usta miałam też pełne gorzko-słonego płynu. Wytarli się o moje usta i pośladki jakbym była nieczułą zabawką... i faktycznie użyli mnie jak jakiegoś przyrządu do zaspokojenia żądzy ich i obserwatorów.
Postawili mnie na nogi, zdjęli opaskę... Wszyscy dookoła patrzyli jak sperma wycieka ze mnie, płynąc strużkami po udach aż do stóp, spływa z kącików ust po brodzie, szyi na piersi i brzuch. Zastygłam, nie ruszałam się, dopiero po chwili opuściło mnie napięcie i osunęłam się powoli na kolana, usiadłam na podłodze... Zdołałam podnieść głowę, popatrzeć w oczy widzom.... oczy rozszerzone podnieceniem, twarze z czerwonymi wypiekami...
- Dziękujemy ci kochanie, możesz odejść...
Opiekun podszedł do mnie, podniósł, pomógł przejść. Szłam z nim nago do wyjścia, myśląc tylko o jednym... jak cudownie, jak niesamowicie było mi wcześniej... nawet brutalne potraktowanie mnie przez facetów nie było w stanie zetrzeć tych odczuć...
Co to miało znaczyć? Co się ze mną stało?
Opiekun narzucił mój płaszczyk na gołe ciało, wyszłam na zewnątrz, samochód już czekał. Ta sama dziewczyna siedziała za kierownicą.
- Przebierasz się? Tam są twoje ciuchy...
- Nie, nie mam siły...
Zapięłam tylko płaszcz, przytuliłam do siebie ubranie... nie mogłam się pozbyć natrętnych myśli... Nawet sygnał SMSa i jego treść: ZALICZONE nie zrobił na mnie większego wrażenia...
IV TRZECIE ZADANIE
Dobrze, że nikogo nie było w domu gdy wracałam po ostatnim zadaniu...
Rzuciłam w kąt ubranie, weszłam pod prysznic. Pod hektolitrami spływającej na mnie rozkosznie ciepłej wody myślałam o tym co przeżyłam...
Co się ze mną stało? Czy Piotr proponując udział w GRZE znał mnie lepiej niż ja sama? Całkiem nowe doznania... odczucia...
Gdy po dłuuugim czasie nareszcie wyszłam z łazienki, zauważyłam kopertę na wyświetlaczu telefonu. Co jest? Przecież SMSa z zaliczeniem zadania dostałam jeszcze w samochodzie...
Ze zdziwieniem odebrałam wiadomość: "Nagroda: zaproszenie na dziś wieczór. Urodziny Rafała".
Zupełnie zapomniałam! Faktycznie Rafał zapraszał mnie na swoją osiemnastkę. Nie miałam głowy do tego, byłam zajęta czymś innym. Zresztą wcale nie miałam ochoty na imprezkę u niego. Od jakiegoś czasu przystawiał się do mnie, próbował nachalnie podrywać. Może zbyt ostro go potraktowałam, może jednak pójdę do niego wieczorem... Ale skąd ONI wiedzieli o imprezie u Rafała? Próbowałam znaleźć jakieś powiązania, ale naprawdę nic mi nie przychodziło do głowy. Jednak skoro napisali: "Nagroda...", to widocznie na nią zasłużyłam i może wreszcie to ja będę się bawić, zamiast służyć innym jako zabawka...
Rafała poznałam na jakiejś szkolnej imprezie. Przyszedł z jedną z dziewczyn z naszej klasy. Wysoki, przystojny, dobrze zbudowany brunet, podobał się wszystkim dziewczynom. Wiedział jak z tego korzystać i może dlatego coś mnie od niego odpychało. Jak dla mnie był zbyt pewny siebie, uważał, że każda powinna być na jego skinienie. I pewnie dlatego zamiast od razu przyjąć jego zaproszenie na osiemnastkę, szorstko odparłam, że muszę się nad tym dokładnie zastanowić. Dziewczyny które stały obok nas popatrzyły na mnie jak na wariatkę - każda z nich tylko czekała na taką okazję - a ja... Może faktycznie źle go oceniłam, może...
Ale nie ma nad czym dłużej myśleć. Pójdę, przekonam się sama. Gdyby coś mi się nie spodobało, zawsze mogę wrócić do domu. To niezbyt daleko.
Zaczęłam myśleć jak się ubrać. Pierwotnie nie chciałam się rzucać w oczy, potem jednak coś mnie podkusiło, żeby zrobić na Rafale wrażenie, a jeszcze bardziej - na otaczających go wiecznie wpatrzonych w niego dziewczynach. A niech im w pięty pójdzie! Zrobię się na bóstwo-wampa. Szczęki im opadną do samej podłogi! W końcu to ma być podobno nagroda dla mnie, niech zazdroszczą!
Przez ułamek sekundy pożałowałam, że nie zostawiłam sobie sukni z ostatniego zadania z minionej nocy - to dopiero byłby odjazdowy stroik!... Ale bez przesady... równie dobrze mogłam iść nago - tamta sukienka odsłaniała przecież wszystko!
Po namyśle wybrałam sukienkę, która została mi po mamie. Trochę źle mi się kojarzyła, ale niech tam! Mama wyglądała w niej strasznie seksownie, mam teraz podobną figurę, jak ona wtedy... Długa do kostek, plecy całkiem odkryte, bardzo wysokie rozcięcie z boku... szałowa. Biała, świetnie kontrastuje z moimi ciemnymi włosami. Włożyłam do niej te odlotowe buciki, które dostałam wczoraj wieczorem, pasowały rewelacyjnie. Pod spód tylko białe stringi - plecy naprawdę są odkryte aż do pośladków. Wieczorowy makijaż, rzut oka w lustro - bosko! - płaszczyk... poszłam do Rafała.
Płaszcz zostawiłam w przedpokoju, weszłam do salonu. Było już kilkanaście osób. Rafał, kilku jego kumpli, wianuszek dziewczyn koło jubilata... Z satysfakcją zauważyłam jak lekko go zamurowało na mój widok. Dopiero składając mu życzenia zorientowałam się, że wypadało pomyśleć chociażby o jakimś maleńkim drobiazgu dla niego. Bąknęłam, że jeśli chodzi o prezent to...
Przerwał mi od razu:
- Jesteś najwspanialszym prezentem jaki dziś mi się trafił, nawet nie śmiałem marzyć że się zjawisz... Dziękuję...
Dobra, niech sobie mówi... Ale niech nie myśli że za parę komplementów od razu rzucę mu się na szyję, co to, to nie, niech za dużo nie oczekuje! Widocznie zobaczył to w moich oczach, gdyż tylko zaprosił mnie dalej, przedstawił swojej siostrze, kilku chłopakom, których jeszcze nie znałam i... zostawił.
Impreza rozkręciła się na dobre, trzeba przyznać, że naprawdę świetnie się bawiłam. Koło północy część ludzi pożegnała się, zostało nas w sumie jakieś dziesięć osób. Chciałam też pójść, ale siostra Rafała prosiła, żebym jeszcze została. Rafał nie podchodził, zresztą tańczyłam z nim tylko parę razy, trzymałam go na dystans, albo może to on sam się trzymał... w każdym razie nie próbował w tańcu ani raz obmacywać moich gołych pleców ani wkładać mi ręki do majtek, jak robili to cały czas jego kumple.
Usiedliśmy wszyscy, sączyliśmy drinki odpoczywając. Zaczęła się rozmowa... jak zwykle szybko zeszła na zwykłe tory...
- Może dziewczyny nam pokażą coś ciekawego? - zaproponował któryś z chłopaków...
- No, dalej, śmiało, która zrobi striptiz?
Dziewczyny śmiały się tylko, wszyscy nagle popatrzyli w moim kierunku z jakimś łakomym oczekiwaniem...
- Na mnie nie liczcie... nawet w marzeniach.... - szybko sprowadziłam ich na ziemię.
Jedna z dziewczyn wstała, zaczęła się kręcić w pseudoerotycznym tańcu, pieścić przez ubranie... Była w krótkiej minispódniczce, podciągnęła ją lekko do góry odsłaniając majtki.
Jeden z chłopaków podszedł od tyłu i nagłym ruchem ściągnął je z niej aż do kostek. Skuliła się i zasłoniła z piskiem, usiadła szybko ściskając mocno uda i za żadne skarby nie dała się namówić na kontynuację. Wszyscy zaczęli głośno komentować, śmiać się, proponując coraz to innej dziewczynie rozbierankę. Do mnie tylko jakoś nie ośmielili się już rzucać propozycji. Z satysfakcją czułam, że strasznie chcieliby żebym to zrobiła. Szalenie podniecająca była świadomość, że bali się nawet tego powiedzieć... W pewnym momencie ktoś rzucił hasło:
- A może zadzwonimy po striptizerkę...
Wszyscy zaczęli się śmiać, ale Rafał wyjął komórkę i powiedział tajemniczo:
- Nie ma potrzeby dzwonić, mam tu czarodziejski telefon! Wystarczy, że wyślę SMSa i natychmiast spełnią się wszystkie wasze marzenia... moje zresztą też!
Popatrzyliśmy na niego zdziwieni. Rafał wstukał szybko jakiś tekst i unosząc telefon wysoko nad głową krzyknął z aktorskim dramatyzmem w głosie:
- Abrakadabra, niech się spełnią nasze pragnienia!
Wcisnął przycisk wysłania SMSa.
Po sekundzie wszyscy usłyszeliśmy charakterystyczne pik-pik dochodzącego SMSa. Zdrętwiałam. To mój telefon! Czyżby?... Drżącą ręką sięgnęłam po komórkę. Towarzystwo nie zorientowało się jeszcze w czym rzecz, a ja już czytałam z przerażeniem wiadomość:
.....GRA!..... Natychmiast zaczniesz robić striptiz na środku salonu i będziesz spełniać wszystkie, absolutnie wszystkie polecenia wydawane przez Rafała.
- Prosimy Zuzkę o piękny erotyczny pokaz! - głos Rafała brzmiał miękko, ale stanowczo.
Wszyscy popatrzyli ze zdziwieniem na mnie. Spodziewali się, że ostro zareaguję, że spławię Rafała.... Ale po chwili zdziwili się jeszcze bardziej, gdy bez słowa wstałam i zaczęłam przed nimi tańczyć w rytm delikatnej nastrojowej muzyki...
Zamknęłam oczy... wczuwałam się w nastrój muzyki, powoli uspokajałam się, serce przestało mi łomotać i grozić wypadnięciem z piersi. Wsunęłam dłonie pod sukienkę, pieściłam delikatnie piersi... głowę odrzuciłam w tył... zeszłam dłońmi niżej pod sukienką... masowałam delikatnie brzuch... znów do góry... powolutku, zmysłowo rozwiązałam węzeł na karku... Trzymając w dłoniach przód sukni ściągałam materiał coraz niżej.... niżej... Puściłam, pozwalając mu opaść, zasłoniłam dłońmi piersi... masowałam je delikatnie... już całkiem nagie... czując pod palcami coraz bardziej sztywniejące sutki. Nagłym ruchem uniosłam ręce w górę, głaszcząc głowę, włosy... wystawiając gołe piersi na łakome spojrzenia wszystkich wokół. Nawet nie śmieli oddychać wpatrując się we mnie z przejęciem. Zsunęłam dłonie po nagim ciele w dół, do bioder. Powoli, jakby sennie zdjęłam suknię. Opadła miękko na podłogę... wyszłam z niej, odrzucając materiał na bok. Stałam prawie naga, w bucikach i majtkach. Spojrzałam w oczy Rafała. Coś się w nich czaiło, coś nieokreślonego... i ten dziwny uśmieszek wokół ust...
Niech to będzie już za mną!... wsunęłam palce w paseczki majtek i zaczęłam powoli zsuwać je z bioder.
- Zostaw! - głos Rafała niespodziewanie zelektryzował wszystkich. - Na razie nie zdejmuj! Włóż rękę do majtek i pieść się!
Zamarłam. Ale zobaczyłam, że wcale nie żartował. A więc to miały znaczyć słowa z SMSa... będzie się teraz mną bawił... Zrezygnowana wsunęłam dłoń w majteczki, przesunęłam delikatnie... poczułam wilgoć pod opuszkami palców... przycisnęłam mocniej... Druga dłoń bezwiednie sięgnęła do piersi... Znów przymknęłam oczy, wczułam się w siebie... pieściłam się już coraz odważniej, coraz bezwstydniej przed nimi wszystkimi... Już nie wstrzymywali oddechów. Słyszałam coraz głośniejsze westchnienia chłopców, coraz częstsze szepty dziewczyn... Opadłam na podłogę... mój oddech też stał się szybszy, piersi unosiły się w spazmatycznym, coraz bardziej narastającym uczuciu rozkoszy. Czułam tuż tuż zbliżający się wybuch... Prawa dłoń, już całkiem mokra pieściła mnie sama, nie brałam w tym udziału, to rozgrywało się na granicy świadomości...
- Stop, kochanie! - nagły okrzyk Rafała zelektryzował wszystkich, sprowadzając mnie do rzeczywistości. Wystraszona popatrzyłam na niego. - Nie jesteś tu dla swojej przyjemności! Pomalutku... Jeszcze nie pora na twoje spełnienie! Zachowaj koteczku siły dla innych... Na kolana! Podejdź do Jacka!
Łysy chłopak o byczym karku uśmiechnął się z zadowoleniem gdy na klęczkach przesunęłam się w jego kierunku. To on najbardziej natarczywie wpychał mi w tańcu łapy do majtek. Gdy w pewnym momencie złapał mnie za gołe pośladki, odsunęłam go nagle i odepchnęłam przerywając taniec. Teraz popatrzył w kierunku Rafała. Widocznie zobaczył w jego wzroku zezwolenie, gdyż wysyczał stłumionym z ogromnego podniecenia głosem:
- No chodź tu mała suko! Daj te swoje aksamitne usteczka! Mój mały chce całuska!
Przerażona chciałam się zerwać i uciec, ale było już za późno. Chwycił mnie mocno za włosy i przyciągnął do siebie. Wstał, poderwał mnie na nogi, wpił się mocno w moje usta, pocałunkiem brutalnie rozgniatając moje wargi. Jednocześnie drugą ręką ściągał spodnie i bokserki. Wyskoczył z nich sztywny, naprężony z podniecenia penis. Mocny chwyt zgiął mnie w dół, w usta wbił mi się kawał twardego, pulsującego ciała... Nie bawił się w żadną delikatność... od razu zaczął wchodzić mi głęboko, rytmicznie uderzając najpierw w podniebienie, potem w gardło... brutalnie wszedł głębiej, nie zwracając uwagi na to że łzy mi ciekną i zaczynam się dławić...
Teraz dwoma rękami przyciskał mi głowę do swojego krocza. Czułam jego jądra na wargach... koniec miałam głęboko w przełyku... Oddychałam spazmatycznie nosem, brakowało mi tlenu. Na szczęście dość szybko poczułam jak jeszcze bardziej sztywnieje i pęcznieje w moich ustach... Nieomal z ulgą przyjęłam finał, mimo że trysnął wprost do mojego wnętrza. Część trafiła od razu do środka, zakrztusiłam się, buchnęły ze mnie strugi jego spermy, miałam usta pełne wypływającego z mojego gardła białego płynu, ściekało mi z warg...
- Łykaj suko! Nie pluj! - spazmatycznie przełknęłam dławiąc się i kaszląc, ale on jeszcze tylko bezlitośnie wytarł się o moje policzki i odrzucił na środek salonu jak bezużyteczną szmacianą lalkę...
Chciałam się podnieść i wynieść stamtąd, uciec jak najdalej... niestety to jeszcze nie był koniec... Rafał postanowił najwidoczniej upokorzyć mnie i upodlić jak najperfidniej...
- No dalej piękna Zuziu! Reszta kolegów już czeka na twoje gorące usteczka!... Chłopaki! Ona jest do waszej dyspozycji... To prezent dla was.... na moje urodziny!
Zaśmiał się i rozparł wygodnie w fotelu. Napawał się swoją władzą. Dwie siedzące obok dziewczyny przytuliły się do niego patrząc z podnieceniem na moje upokorzenie...
A mnie przyciągnął do siebie następny chłopak. Podobnie jak poprzednik potraktował moje usta brutalnie, jak sprzęt do masturbacji... jedyna różnica polegała na tym, że trysnął na moje piersi i polecił żebym roztarła jego spermę po ciele.
Trzeci był początkowo bardzo delikatny. Poprosił żebym sama rozpięła mu spodnie, zsunęła majtki, popieściła jądra, uda... Najpierw pieszczotliwie gładził moje włosy... ramiona.... Powoli jednak podniecenie wzięło nad nim górę. Z przymglonymi oczami całował moje oczy, uszy, kark... potem nagłym ruchem przysunął moje usta do swojego krocza i zaczął mnie uderzać swoim sztywnym penisem. Chwycił mocno za włosy. Nie mogłam sama ruszyć głową.
- Weź mi go w rękę! Ładuj! Wal! - podniecał się i nakręcał coraz bardziej.
Sam chyba nie bardzo wiedział co jeszcze bardziej może go podniecić. Chyba wychowany na filmach porno chciał spróbować wszystkiego jednocześnie. Zaczął mi głośno ubliżać:
- Ty szmato! Zerżnę cię jak sukę!
Przygiął mnie do ziemi i zerwał stringi z moich mocno wypiętych pośladków. Poczułam silne klapsy na nagiej pupie. Na szczęście tylko kilka, bo natychmiast zmienił obiekt zainteresowań. Rzucił mnie na plecy, uniósł biodra, silnym chwytem zaczął gnieść i szczypać moje krocze... Zanim zdążyłam odczuć tam ból, już szarpał moje sutki... miotał się tak przez chwilę, aż nagle zwinął się w pół i trysnął w swoją dłoń. Pulsował przez moment, a potem podsunął mi rękę pod usta i kazał sobie dokładnie wyczyścić językiem...
Dwóch ostatnich wzięło mnie jednocześnie... znów miałam w ustach brutalnego chłopaka... chyba każdy następny nakręcał się bardziej od swojego poprzednika. Drugi rzucił się do mojej już teraz nagiej i wciąż wilgotnej szparki... Chwycił mnie za biodra i wbijał się rytmicznie, zgrywając swoje ruchy z tempem kolegi. Znaleźliśmy się blisko fotela Rafała... kątem oka zauważyłam, że wpatruje się we mnie cały czas z tym swoim uśmieszkiem na ustach. Ręce trzymał w majtkach siedzących po jego obu bokach dziewczyn. Spódniczki miały wysoko podwinięte, kolana pod brodą, uda rozwarte... patrząc na mnie nawet nie zauważyły, że też straciły resztki wstydu.
- Podoba ci się Zuziu? Smakował deserek? Napiłaś się spermy?... Mam nadzieję, że świetnie się bawisz...
Potwór! To on się najwyraźniej dobrze bawił od samego początku! Wiedział co się stanie, do czego dojdzie... do czego będę im służyć... a ja naiwna myślałam, że przerwa między kolejnymi zadaniami będzie tak samo długa jak poprzednio...
Wyłączyłam się prawie całkowicie. Ruchy kopulujących chłopaków odbywały się jakby poza mną, jakby to nie były moje usta, nie moje ciało... Nagle przypomniałam sobie, że kiedyś czytałam jakiś głupawy seks horoskop na którymś forum... pod moim znakiem było coś o fantazjach z udziałem gwałcących mnie facetów, czy jakoś tak.... Wtedy nie bardzo zwróciłam na to uwagę, ale teraz... ta fantazja rozgrywała się na jawie, a ja... przeżywałam coraz silniejsze podniecenie z mojego upokorzenia.... Im bardziej chcieli mnie upodlić, tym silniejsze emocje zaczynałam odczuwać...
Z powrotem, tym razem świadomie włączyłam się do gry. Zdziwieni chłopcy poczuli jak nagle moje usta ożywają, mięśnie pochwy zaciskają się na pracującym tam członku.... Zamiast tylko dawać, jak bezwolny przedmiot, zaczęłam odbierać.... odbierać.... jeszcze..... jeszcze....
Rafał aż przestał pieścić dziewczyny. Pochylił się w moim kierunku... nie wiedział co się stało, jak ma na to zareagować... Zanim zdążył cokolwiek wymyślić, całą naszą trójką wstrząsnęła totalna fala orgazmu! Skończyliśmy jednocześnie! Czując strugi spermy zalewające moje usta i cipkę, dygotałam... czułam orgazm od czubków palców u nóg, aż do każdego włosa na głowie... Wtuliłam się w uda stojącego przede mną chłopaka, całując i pieszcząc jego miękkiego już członka... Nie wiedziałam co tkwiącego we mnie kazało mi lizać delikatnie jego jądra, aż do nasady... docierać aż po odbyt... wtulać się między jego nogi...
Teraz JA miałam satysfakcję z zaskoczonej miny Rafała. Jego zbaraniały wzrok wynagrodził mi wszystkie doznane wcześniej upokorzenia... upokorzenia, które MNIE przyniosły tak niesamowity, tak nieziemski, odlotowy wstrząs orgazmu.
Podniosłam się na nogi.
- Dzięki, chłopcy! Świetnie się bawiłam, Super z was zabaweczki! Rafałek dostarczył mi dzisiaj kilka wspaniałych, żywych wibratorów!
Wiedziałam, że w ten sposób odbieram im całą przyjemność. Teraz to ONI byli zabawkami dla mojej przyjemności. Mimo, że to wcale nie było prawdą, to ONI mieli się tak czuć. Takie było MOJE zwycięstwo. Nad nimi.... nad nieznanymi organizatorami GRY...
Stojąc pod prysznicem już po powrocie do domu sama nie wiedziałam, które z moich odczuć były prawdą, które nie... Czy słowa na końcu były prawdziwe... czy było to tylko odreagowanie wcześniejszego upodlenia i upokorzenia...
Czy dojdę do tego?... Kiedy?... Przede mną jeszcze dwa zadania GRY... Co będzie potem?...
Jaka będę?
Na pewno już nie taka sama jak przed GRĄ!
Idąc do łóżka odebrałam jeszcze tylko po drodze SMSa: ...........ZALICZONE..............
V CZWARTE ZADANIE
Wychodziłam ze szkoły, gdy nagle wpadła na mnie siostra Rafała, Magda.
- Polowałam na ciebie, chciałam pogadać....
Nie bardzo miałam o czym z nią rozmawiać, chyba że o jej wrednym braciszku, który zaplanował mi na swoich urodzinach przeżycia, o jakich na pewno długo nie zapomnę....
Widocznie wyczytała to w moich oczach....
- Nie, nie chcę rozmawiać o imprezie u Rafała. Chyba, że chcesz poznać moje zdanie na ten temat. Naprawdę wtedy nic nie wiedziałam. Rafał sam to wszystko zaplanował. Ale zamiast on ciebie, to ty jego złamałaś. Cały czas o tobie mówi. Siedzisz mu mocno w głowie. Poza tym jego kumple mają pretensje, że zrobił ich w konia. Myślą, że Rafał to wszystko z tobą ukartował i naprawdę to oni mieli być zabawkami dla ciebie. Rany, ale wczoraj była o to awantura! Rafał się wściekł i tłumaczył, ale oni mu nie wierzą.
- To wszystko, co chciałaś mi powiedzieć?
- Nie, naprawdę nie w tym celu cię szukałam. Pogadamy gdzieś?
Było już późne popołudnie, byłam zmęczona, głodna.... Zaproponowałam żebyśmy poszły do mnie, przynajmniej coś zjem. Ojciec z bratem wrócą dopiero późnym wieczorem, nikt nam nie przeszkodzi, możemy pogadać.
Magda też była głodna, zrobiłyśmy sobie wspólnie coś do zjedzenia, gadając jednak bez przerwy o urodzinach Rafała. Widocznie obie nas fascynował ten temat. Magdę szczególnie ciekawiło, czy naprawdę czułam to, co mówiłam na końcu imprezy... Co jej miałam powiedzieć, skoro sama tego do końca nie byłam pewna?
Wreszcie usiadłyśmy na fotelach naprzeciw siebie. Magda od jakiegoś czasu była niespokojna, widać było że czegoś chce, ale nie bardzo wie jak zacząć. Ułatwiłam jej to.
- No dalej, wyrzuć wreszcie z siebie z czym przyszłaś...
- Chciałabym.... Wiesz, bardzo cię polubiłam, podziwiam cię za to jak zniosłaś to co z tobą zrobili ostatnio.... przepraszam, że byłam tego świadkiem... sama nie wiem.... chciałam...
- No wykrztuś wreszcie!
- Chciałabym, żebyś teraz poszła ze mną do takiego jednego klubu. Na przedstawienie.
- Co? Zwariowałaś? Mam dość wszystkiego, jestem wykończona po dzisiejszym dniu, mam jeszcze zadania na jutro... A poza tym na chwilę mam dosyć jakichkolwiek wrażeń, nie w głowie mi jakieś przedstawienia...
- Ale ja proszę.... naprawdę....
- Nic z tego! Sorki, ale biorę się za naukę! Może kiedy indziej!
- Koniecznie dzisiaj!
- Co ci odbiło? Nigdzie nie idę, nic z tego!
- Trudno, wobec tego zaproszę cię inaczej....
Magda wyjęła telefon, wstukała tekst SMSa. Coś mnie tknęło. Po chwili już byłam pewna.... Usłyszałam znajome pik-pik na TYM telefonie.
- To ty?...
- Ja... przeczytaj wiadomość....
Zrezygnowana czytałam tekst: "GRA. Pójdziesz z Magdą na przedstawienie do klubu. To twoje kolejne zadanie."
- Magda, co tu jest grane? Co ty kombinujesz? Skąd masz ten numer?
- Wiesz, że tego ci nie mogę powiedzieć, nawet gdybym chciała. Najpierw zapraszałam cię delikatnie, sama widziałaś. Dopiero jak mnie zmusiłaś to wysłałam tego SMSa....
- Ale...
- Nie dyskutuj, już prawie jesteśmy spóźnione, wychodzimy!
Złapałyśmy taksówkę, Magda podała adres, nawet nie zwróciłam na to uwagi, kręciło mi się w głowie..... nie pamiętam jak szybko dojechałyśmy na miejsce, nie zauważyłam nawet nazwy klubu... oprzytomniałam dopiero, gdy jakaś dziewczyna odbierała od nas kurtki w szatni i weszłyśmy na salę.
Duża okrągła scena, dość niska, wokół na niskich skórzanych fotelach siedzieli jacyś ludzie. Magda podprowadziła mnie do dwóch stojących obok siebie pustych foteli, wyglądało na to, że czekały na nas, wszystkie pozostałe miejsca były zajęte. Usiadłam lekko oszołomiona, dopiero po chwili zaczęło docierać do mnie co wokół się dzieje.
Dwadzieścia kilka osób, kobiety, mężczyźni, przeważnie dość młodzi. Może cztery, pięć osób koło czterdziestki, reszta najwyżej dwadzieścia parę lat. Dostrzegłam też czwórkę nastolatków, dwóch chłopaków i dwie dziewczyny... najwyżej po 15, 16 lat, wpatrzonych jak wszyscy w to, co się działo na scenie. A tam na środku leżała całkiem naga młodziutka dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Przy niej dwóch facetów wchodzących w nią szybkimi ruchami. Jeden tkwił między jej szeroko rozrzuconymi udami, drugi był w jej ustach, trzymając mocno jej głowę. Widziałam..... siebie na ostatniej imprezie u Rafała.
A więc tak to wyglądało dla widzów! Wszyscy wokół głośnymi okrzykami dopingowali wulgarnie facetów do mocnej akcji. Wrzaski i gwizdy.... nie wiedziałam, kto jest gorszy: faceci, czy kobiety... Patrzyłam jak dziewczyną wstrząsają ruchy jej partnerów, jak ich dłonie dotykają każdego zakamarka jej ciała, zgniatają niewielkie piersi, szczypią pośladki.
Wybuch! Jeden po drugim faceci trysnęli na jej twarz, piersi i brzuch. Spryskana strużkami białej spermy leżała bez ruchu z nogami w dalszym ciągu rozrzuconymi na boki, odsłaniającymi zaczerwienione krocze, lekko rozwarte usta, przymknięte oczy... piersi falujące w szybkim oddechu.
Faceci zeszli ze sceny, dziewczyna leżała jeszcze przez chwilę, wreszcie wstała, przeszła wolno wokół... strużki spermy spływały z niej.... szła dookoła brzegiem tuż przy fotelach... wolniutko... każdy mógł dokładnie ocenić wszystkiej jej szczegóły, ja jednak patrzyłam w oczy.... puste, jakby nieobecne....jakby to co przed chwilą się działo nie dotyczyło jej.... jakby była tylko pustą lalką, kukłą bez życia.... Może takie zamknięcie się w sobie pozwoliło jej nie słyszeć wulgarnych głośnych komentarzy, które padały pod jej adresem....
Po co tu mnie sprowadzili? Czy to ja będę następna? Czy chcieli mi pokazać najpierw jak wyglądałam w podobnej sytuacji, a teraz wymyślą jakiś występ z moim udziałem? Spojrzałam na Magdę, ale nie odezwała się do mnie. Spytałam:
- Po co tu jestem? Co dalej? Powiedz!
- Spokojnie, zaraz zobaczysz co dalej. Nie bój się, nikt cię tu nie zgwałci na scenie, jeśli sama nie poprosisz o to. Tu występują tylko ci, co sami chcą...
Sami? A więc ta dziewczyna też sama tego chciała? Sama wystawiła się na spojrzenia tych wulgarnych facetów i jeszcze gorszych kobiet, na ich brudne odzywki i komentarze?
Poczułam znajome mrowienie w podbrzuszu.... Z jednej strony odpychało mnie to, a z drugiej... niesamowicie pociągało i podniecało..... Chyba po poprzednich zadaniach sama staję się coraz bardziej zboczona, albo co.....
Zafascynowana spojrzałam znów na scenę. Dziewczyna skończyła obchód, powolutku zeszła w dół, przeszła między fotelami gdzieś na zaplecze, po drodze zarabiając kilka klapsów w nagie pośladki od rozochoconych widzów... Wszyscy patrzyli na pustą na razie scenę, rozglądali się wokół, czekali....
Po kilku chwilach usłyszeliśmy głos zapowiadający kolejny występ:
- Nasz kolejny gość to piękna, tajemnicza niewolnica.... dla swojego Pana zrobi wszystko... absolutnie wszystko... pragnie to nam teraz udowodnić.... Powitajmy ją ciepło.... i bawmy się dobrze!...
Na scenę weszła... kobieta. W pełni dojrzała kobieta, nie żadna dziewczynka. Na pewno miała już dobrze po trzydziestce, może prawie czterdziestkę, ale co za klasa!... nieskazitelna figura, krótko ścięta fryzurka, szykownie ubrana, delikatna biała bluzeczka, spódniczka, odlotowe buciki..... wyglądała jakby przyszła z jakiegoś przyjęcia dla Vipów... co taka kobieta robi na tej scenie?
Wszyscy nagle zamilkli... Część twarzy miała zamaskowane chustką, nie można jej było rozpoznać, to jeszcze bardziej fascynowało i zarazem podniecało nas wszystkich. Nikt nawet nie drgnął, wszyscy czekali....
Nagle zabrzmiała delikatna muzyka.... Kobieta zaczęła poruszać się w tańcu... wolno.... wolniutko.... zmysłowo.... jakby była boginią.... boginią zmysłowości i seksu... Wszyscy, włącznie ze mną aż zadrżeli z wrażenia.... to było niesamowite... niewiarygodne.... jak można w delikatnych ruchach oddać tyle emocji.... uczuć.... emanować takim pożądaniem.... i jednocześnie tyle pożądania wzbudzać.... nie pokazując ani kawałeczka nagiego ciała.... Mistrzostwo!
Po dłuższej chwili dopiero kobieta zaczęła powolutku się rozbierać. Kolejno zdejmowała z siebie poszczególne części ubrania i sama nie wiem co wstrzymywało wszystkich od jednoczesnego rzucenia się na nią. Gdybym była facetem nie wytrzymałabym na pewno takiego napięcia. Spojrzałam wokół... faktycznie wszyscy mężczyźni byli na granicy wytrzymałości.... aż drżeli z wszechogarniającego ich pożądania.
Gdy została już tylko w majtkach i staniczku na scenie pojawił się mężczyzna... Kobieta uklękła przed nim, schyliła głowę do ziemi w poddańczej postawie. To miał być ten jej Pan? Całkiem przeciętny facet miał za niewolnice kobietę, ale to jaką kobietę! Zrobiłaby karierę wszędzie gdziekolwiek by się znalazła. Mężczyzna wziął do ręki mikrofon...
- No dalej, suko! Rób co ci rozkazał twój Pan!
Kobieta podniosła się na nogi, facet zerwał z niej brutalnie stanik i majtki. W tym momencie muzyka zmieniła się na ostre, szybkie rytmy. Naga kobieta zaczęła szybki erotyczny taniec. Poruszała się tak jakby nie dotyczyły jej żadne prawa, żadne ograniczenia. Fruwała wręcz po scenie. Niewielkie kształtne piersi sterczały wyzywająco. Szpagat ukazywał prawie całe jej wnętrze. Rozłożone szeroko uda zapraszały wręcz do zanurzenia się w jej środku... Nagle rozległy się słowa:
- Zapraszam wszystkich do zabawy! Moja suka jest dziś do waszej dyspozycji!
Jakby nastąpiła erupcja wulkanu! Trzęsienie ziemi nie zrobiłoby większego wrażenia! Wszyscy faceci nagle zaczęli ryczeć, gwizdać, wyć i tupać.... Kobieta znalazła się przy jednym z nich. Szybki przewrót... stanęła na rękach.... i jej nogi nagle znalazły się na szyi mężczyzny. Oplotła go udami za kark, jej krocze znalazło się przy jego ustach. To był tylko moment, facet nawet dobrze nie zdążył zareagować, gdy odwróciła się i błyskawicznie rozpięła mu spodnie. Jej usta zachłannie zaczęły lizać go przez pęczniejące błyskawicznie majtki... zsunęła je i zaczęła go ssać łapczywie, namiętnie... Nie miał żadnych szans na dłuższą zabawę.... podniecony na maksa i rozgorączkowany trysnął błyskawicznie w jej ustach... Nie połknęła, sperma spływała po brodzie i piersiach.... ten widok jeszcze bardziej podniecił resztę. Wyli wręcz:
- Do mnie suko! Ja! Ja teraz! Tutaj!
W zwinnym szybkim tempie przesuwała się do kolejnych widzów. Żaden nie mógł długo wytrzymać obsługiwany jej ustami. Tryskali po kolei spryskując ją całą potokami spermy. Kobieta była jak w amoku... wydawało się że jest wręcz nienasycona, że ma nieograniczone zasoby energii!
Obserwowałam to wszystko jak w transie... Nie wiedziałam co mnie tak w niej fascynowało... Ale coś ewidentnie nie pozwalało mi oderwać wzroku od rozgrywających się scen... Wokół rozlegały się wulgarne okrzyki... wyzywali ją od suk, szmat, dziwek... najwidoczniej to jeszcze bardziej ich podniecało. Ale ja patrzyłam tylko na nią... na jej zwinne ruchy... na jej wulgarność, połączoną z czymś nienazwanym... czymś, co absolutnie, nawet na takim dnie samoponiżenia nie pozwoliłoby mi jej nazwać tak jak robili to wszyscy dokoła...
W pewnym momencie znalazła się przy facecie siedzącym z mojej lewej strony. Miałam ją obok siebie... nagą... śliską ze zmęczenia i spermy oblepiającej już całe ciało... patrzyłam na usta obejmujące i pieszczące wyprężonego kutasa... na jej dłonie, obejmujące pośladki mężczyzny i w pamięci stanął mi inny obraz.... obraz sprzed lat.... ktoś inny, kogo widziałam w takiej samej sytuacji... w takiej samej wulgarnej pozie... w takich samych wyuzdanych pieszczotach...
Poszukałam wzrokiem jej lewej łopatki... tatuaż! Taki sam tatuaż! TEN SAM TATUAŻ! To naprawdę ONA!
Na chwilę straciłam świadomość. Gdy oprzytomniałam, nie było JEJ już obok... Skończyła obsługiwać już wszystkich facetów, Pan podał jej ręcznik... wycierała się dokładnie przy wszystkich... odwracała się dookoła ukazując wszystkie zakamarki swojego nagiego ciała. Przeginała się w każdym kierunku, żeby wszyscy zobaczyli wszystkie spryskane spermą fragmenty jej ciała. W tym czasie jej Pan spojrzał w moim kierunku. Myślałam, że to przypadek, ale nie! Najwyraźniej się na mnie gapił! Gdy ONA się już wytarła, wziął ją za rękę, poprowadził na środek sceny, obrócił kilka razy dookoła i ustawił przodem do mnie.
- A teraz niespodzianka dla wszystkich obecnych!
Nagłym, szybkim ruchem zerwał z jej twarzy maskę. Drgnęła zaskoczona, ale nie pozwolił na żadne protesty. Teraz widziałam dokładnie JEJ twarz... twarz, która mimo wszystko czasami śniła mi się po nocach... przepłakanych nocach....
- Moja piękna niewolnica ma równie piękną córkę.... córkę, która jest tu z nami.... i patrzyła na to co jej mamusia robiła dla was wszystkich.... Popatrzcie i przywitajcie uroczą, młodziutką Zuzię!
Błysk reflektorów oślepił mnie na moment. Chyba wszystkie światła, które mieli w tym klubie skierowano na mnie. Wręcz fizycznie poczułam wzrok wszystkich obecnych skierowany w moją stronę. Po chwili dopiero mogłam spojrzeć na scenę. Mama zastygła w przerażeniu... przez jej twarz przebiegały wszystkie możliwe uczucia... Chciała zerwać się i uciec, ale jej Pan nie pozwolił na to. Przewidująco wcześniej złapał ją mocnym chwytem. Teraz zmusił, żeby się pochyliła i zapiął jej na szyi obrożę...
- A teraz moja wierna suczka pokaże swojej córeczce, jak bawi swojego Pana... pokaże co robiła ostatnio na jego rozkaz... pokaże jak bardzo jest oddana.... jak bardzo jej się to podobało....
Skinął na czwórkę nastolatków, których dostrzegłam na początku. Poderwali się natychmiast, wskoczyli na scenę... Widziałam jak mama chce się wyrwać i zniknąć ze sceny, ale było to niemożliwe.... Siedziałam jak sparaliżowana...
Dziewczyny rozebrały stojących przed moją mamą chłopców. Chwyciły ją obie za głowę i włosy, zmusiły do seksu oralnego z jednym z nich. Gdy klęcząc zaspokajała go ustami, drugi podszedł od tyłu i wszedł w nią jak mógł najbrutalniej, jednocześnie wymierzając silne klapsy w pośladki. Obaj gwałcili ją bezlitośnie na moich oczach. Nie szkodzi, że inni na to też patrzyli. Najważniejsze było, że JA na to patrzyłam. To całe przedstawienie było przygotowane specjalnie dla MNIE... Teraz dopiero zrozumiałam na czym polegało moje czwarte zadanie. Poznałam już uczucie upojenia własnym wstydem i upokorzeniem, prowadzącym do niesamowitych przeżyć, dających połączoną z bólem niesamowitą rozkosz. Teraz poznałam inne uczucie.... Nie potrafiłam go na razie nazwać...
Przez ostatnie kilka lat przechodziłam różne stany mojego stosunku do matki... uczucie zawodu, rozczarowania, wręcz nienawiści za to co nam zrobiła, za to, ze zostaliśmy z tatą sami... wreszcie ogromnej tęsknoty... żeby wróciła, żeby przytuliła... była... I oto nagle znalazła się! Ale w jakiej sytuacji! Nic się nie zmieniła!
Jednak nie potrafiłam określić swoich obecnych uczuć w stosunku do niej... Patrzyłam jak jest obrzydliwie gwałcona przez dwójkę nastolatków... jak dwie dziewczyny biją jej pośladki i szczypią piersi.... jak po jej oczach spływają łzy... łzy upokorzenia, bólu, wstydu, że ja to widzę....
Jakiś facet wsadził mi rękę do majtek, drugą dłoń poczułam pod swetrem na piersi.... Nie zareagowałam, nie miałam siły, ale Magda siedząca obok widząc co się ze mną dzieje odepchnęła go... Wzięła mnie za rękę, pociągnęła do wyjścia.... Jak przez mgłę z oddali słyszałam tylko jeszcze krzyki widzów:
- No dalej, rżnijcie sukę! Ale zajebista szmata! Głębiej wsadzaj, do gardła! Zlej się na nią! A ty mały wsadź jej prosto w dupsko! Spodoba się starej dziwce!
Czy mnie też to czeka? Czy JA też kiedyś będę taka?.... Magda zawiozła mnie do domu, położyła do łóżka... nawet nie wiedziałam kiedy odpłynęłam w nieświadomość.
Dopiero rano odebrałam SMSa: ZALICZONE.......
VI ZAKOŃCZENIE
Z bratem miałam bardzo dobry kontakt, zwłaszcza od odejścia mamy. Owszem, czasem się kłóciliśmy jak każde normalne rodzeństwo, ale ogólnie zawsze zwracał się do mnie ze swoimi problemami a jeszcze częściej ze swoimi potrzebami finansowymi. Tak było i teraz.
Usłyszałam delikatne pukanie do pokoju.
- Wspomożesz ubogiego krewnego?
- Ile tym razem?
- Pięć dych....
- Po taką kasę zgłoś się do głównego księgowego!
- Ale tata zaraz będzie pytał na co mi to, a tego nie mogę powiedzieć...
- Ale mnie musisz powiedzieć!
- Koniecznie?...
- Chcesz kasę i chcesz żebym cię kryła, to musisz!
- Dobra, tobie powiem, ale ani słowa! Łukasz zaprosił chłopaków na dziś wieczór. Robi niesamowitą imprezę. Skombinował jakąś laskę z liceum, która będzie się rozbierać i pokazywać różne takie tam.... a potem każdy podobno będzie mógł ją dotykać i robić z nią wszystko.... i Łukasz bierze za wstęp pięć dych... dasz mi? Błagam! Przez miesiąc będę odkurzał cały dom! Tacie powiem że idę do Łukasza robić referat...
Widziałam, że jest podkręcony na maksa i strasznie chce tam iść. Gimnazjaliści raczej nie miewają często takich okazji więc nic dziwnego, że braciszek był napalony jak jasna cholera. Wyciągnęłam jeszcze od niego obietnicę grabienia liści w ogrodzie i dałam tą kasę. Moich uwag i tak nie słuchał, a nawet gdyby, to na pewno nic by do niego nie dotarło. Wyleciał z domu jakby się paliło...
Wzięłam prysznic i zamierzałam poczytać w łóżku. Taki sobie leniwy wieczór... Przechodząc koło biurka zauważyłam kopertę na telefonie. Akurat teraz! Leniwy wieczór diabli wzięli!
W tym momencie przypomniałam sobie słowa brata: laska z liceum.... rozbierać... robić wszystko.... Nie!!! Tylko nie to! Na pewno nie to! Na pewno chodzi o coś innego!
Rozdygotanymi nagle rękami trzymałam telefon odbierając SMSa: Adres, godzina, polecenie... Adres Łukasza! A więc to ja miałam być tą atrakcją dla zgrai napalonych piętnastolatków!
Nie mogłam tego zrobić. I wcale nie chodziło o to czy mają po piętnaście, czy pięćdziesiąt lat. Tam był mój brat! Nie mogłam tam się pokazać! Nie po tym, co zrobiła mama! Marcin jeszcze nie mógł o tym zapomnieć, a gdyby zobaczył, że ja też taka jestem...
Nie pójdę!
Ale to ostatnie zadanie... Piotr mówił.... uprzedzał.....
Nie! Nie mogę! Nie pójdę! Za żadne skarby! Bez względu na konsekwencje! Nie!
Położyłam się, ale nie mogłam czytać... nie mogłam zasnąć.... serce waliło mi jak oszalałe. Nie byłam w stanie się uspokoić.
Telefon!
TEN telefon!
Nigdy nie dzwonili, zawsze to był SMS. Odebrałam....
- Co ty wyprawiasz? Gdzie jesteś? Dlaczego nie wykonujesz zadania?
- Nie mogę....
- Cooo? Co to znaczy nie mogę? Zgodziłaś się przecież! D o b r o w o l n i e ! Piotr mówił ci wcześniej o konsekwencjach, pamiętasz? Mogłaś w to nie wchodzić, ale chciałaś! Sama chciałaś!
- Tak, ale teraz nie mogę....
- Dziewczyno, to już ostatnie zadanie, pamiętasz co było do tej pory? Podobało ci się.... miałaś emocje jakich wcześniej nie byłaś w stanie sobie wyobrazić.... Idź tam natychmiast!
- Naprawdę nie mogę.... nie dam rady.... tam jest mój młodszy brat.... nie mogę mu tego zrobić!
- Jakoś ci nie przeszkadzał ostatnio występ mamuśki!
- Właśnie dlatego nie mogę tego zrobić! Po prostu nie mogę! Bez względu na konsekwencje!
- Nie wiesz nawet co mówisz! Naprawdę bez względu na konsekwencje!? Zdajesz sobie sprawę co teraz będzie?
- Wszystko mi jedno... - wszystko będzie lepsze od tego, co miałam tam zrobić przy bracie...
- Telefon oddasz Piotrowi, koniec rozmowy!
Rozłączył się.
Przyjechał Piotr. Odbierając telefon jakoś dziwnie na mnie popatrzył...
- Nie wiem czy zrobiłaś dobrze, czy źle... Nie wiem co bym zrobił na twoim miejscu... Ale żałuję, że cię w to wciągnąłem...
- Sama chciałam... ale teraz naprawdę nie mogłam tam pójść...
Po dwóch godzinach wrócił Marcin. Spuchnięta warga, potargana koszula... Widać było, że bił się z kimś ostro!
- Nie przyszła! Wszyscy powiedzieli że Łukasz zmyślał, a on się wściekł!
- I pobiliście się?
- Bo on powiedział coś takiego, że musiałem go walnąć!
- Co takiego? No wykrztuś wreszcie! Co powiedział?
- Jak wszyscy z niego kpili to powiedział, że to przeze mnie, bo to ty miałaś być u niego....! I nazwał cię... Musiałem go walnąć!
- Umyj się i idź spać, bo jak cię tata zobaczy w takim stanie, to będzie wściekły! No idź już!
- Ale.....
- Idź już!
Nie mogłam się uspokoić. Co ja narobiłam! Płakałam pół nocy, wreszcie zasnęłam...
Mijały kolejne dni. Nic się nie działo. Żadnych telefonów, żadnych informacji, cisza. A więc to po prostu było zwykłe straszenie! Gra się skończyła, szkoda że w taki sposób z niej wypadłam, ale co przeżyłam to moje... Nikt nie jest w stanie odebrać mi tamtych emocji, odczuć, dawki adrenaliny... Może i trochę szkoda, ale ten etap jest już za mną.
Powoli się uspokajałam... minione zadania przeżywałam tylko od czasu do czasu w swoich fantazjach....
Do wczoraj!
Mieliśmy wszyscy jechać na weekend do babci. W piątek bezpośrednio przed wyjazdem tata dostał telefon od kontrahenta, że potrzebny jest pilnie projekt, nad którym siedział ostatnio. Facet miał przejeżdżać wieczorem koło nas i chciał go przy okazji odebrać. Nici z wyjazdu! Tata posmutniał, bo dawno już nie był u swojej mamy. Wpadłam na pomysł, że w takim razie niech oni jadą, a ja zostanę, dam facetowi projekt, a w sobotę rano dojadę do nich autobusem. Pojechali...
Po godzinie facet zadzwonił, że będzie dopiero koło dziewiątej, więc wzięłam dłuuugą, relaksującą kąpiel. Odprężona, rozluźniona włożyłam szlafrok i wyszłam z łazienki. Wchodząc do salonu zamarłam...
Kilkanaście osób siedziało lub stało wokół, przypatrując mi się, obserwując moje bezgraniczne zdumienie i przerażenie... Nie mogłam wydusić z siebie słowa.... stanęłam jak sparaliżowana.... Znałam tylko dwie osoby: faceta, który miał przyjechać po projekt i..... Łukasza, kolegę Marcina z klasy. Co oni wszyscy tu robią!?
Szybko mnie uświadomili.
Znajomy ojca kierował GRĄ! Wiedział i kontrolował wszystko, co się ze mną działo! Wszystkie zadania! Wiedział o mamie! Wiedział, że dziś zostałam z tym cholernym projektem. Tato sam mu to powiedział przez telefon! A więc nie zapomnieli... nie darowali....
Dziś... teraz.... miałam ponieść konsekwencje przerwania GRY....
Co mi mogą zrobić?
Coś więcej, niż robiłam w poprzednich zadaniach? Po tym co przeszłam na urodzinach Rafała, czy na imprezie u VIP-ów?
Drżałam, ale udało mi się zapytać:
- Co chcecie ze mną zrobić?
- Co masz pod szlafrokiem?
- Nic....
- Zdejmij go, załóż te rzeczy! - rzucił mi pudełko.
Zrezygnowana zrzuciłam szlafrok, stanęłam przed nimi całkiem nago. Kątem oka zauważyłam tylko reakcję Łukasza... kpiący uśmieszek.... i jakiś okrutny, zimny wyraz oczu.... Skąd on się wziął w tym towarzystwie? Wszyscy pozostali byli dużo starsi ode mnie.
Włożyłam przygotowane przez nich czarne stringi. Jak udało im się znaleźć coś tak mikroskopijnego?! Sznureczki cieniutkie prawie jak żyłka... Patrzyli jak wkładam to na siebie, jak próbuję jak najwięcej zasłonić mikroskopijnymi kawałeczkami materiału...
Czarna sukienka. Długa do kostek, z jednej strony rozcięcie prawie do pasa. Bez pleców, dekolt z tyłu sięgał do połowy pośladków, z przodu odsłaniał brzuch znacznie poniżej pępka... Gdy pochyliłam się żeby włożyć podsunięte mi szpilki miałam odsłonięte piersi i widoczną prawie całą pupę.
Kazano mi usiąść w fotelu koło kominka. Jedna noga na fotelu, podciągnięta pod brodę, odsłonięte całe udo...
- Porozmawiamy....
Rozmowa? W takim stroju? Po co te przebieranki?
Włączyli trzy kamery... Padły pierwsze pytania... Ogłuszyły mnie! Brutalne, ordynarne wręcz.... Sięgające do najbardziej intymnych i najpilniej strzeżonych zakamarków mojej duszy.
Zaprotestowałam.
- Nic z tego, nie będę o tym mówić! I nie w takiej pozycji! Zwłaszcza że to nagrywacie!
- Może nie rozumiesz kotku, więc powiem to jasno, ale tylko raz! Będziesz odpowiadać na te pytania, wszystkie pytania, w takiej pozycji, w takim stroju i przed kamerami. A może chcesz, żeby twój tatuś i braciszek zobaczyli twoje zdjęcia z udziału w GRZE? Zapewniam cię, że są bardzo interesujące! Chyba jeszcze nie wiedzą do czego jesteś zdolna? Na pewno ich to rozbawi, gwarantuję! No więc?
Złamali mnie... Poddałam się bezwolnie. Nie miałam siły protestować. Przegrana myślałam tylko o tym, kiedy to się skończy, kiedy wszyscy sobie pójdą, kiedy będę mogła wypłakać całe swoje upokorzenie...
- Zaczynamy... Pamiętaj, że wiemy o tobie wszystko, każde kłamstwo od razu zostanie ukarane!
Zaczęły się sypać pytania. Odpowiadałam jak automat, jakby to nie mnie pytano... jakby to dotyczyło kogoś innego.... jakby ta półnaga dziewczyna opowiadająca przed kamerą o takich rzeczach była gdzieś daleko, bardzo daleko ode mnie... Jedno za drugim... brutalne.... wulgarne.....
- Kiedy zaczęłaś się masturbować? Kiedy pierwszy raz się rżnęłaś? Z kim? Jak było? Opowiedz dokładnie wszystko po kolei. Sama się rozebrałaś? Kto pierwszy zerżnął cię w dupę? Lubisz to? Co czułaś jak cię walili w dyskotece na oczach tłumów? Podnieca cię jak inni na ciebie wtedy patrzą? Lubisz do buzi? Lubisz łykać? Podobało ci się jak mamusia pieprzyła się jak suka w klubie? Podniecało cię to? Chciałaś do niej dołączyć na scenie? Robiłaś to kiedyś z psem? A chciałabyś?
Przerywali na moment gdy upokorzona nie byłam w stanie wykrztusić słów, gdy przełykałam łzy.... Kazali mi się wtedy uspokoić i padały kolejne pytania...
Wydawało mi się, że już nic nie jest w stanie bardziej mnie poniżyć, zeszmacić. Wydawało mi się....
- Usiądź po turecku! Podwiń sukienkę! Odsłoń uda! Odpowiadaj na pytania i pieść się! No dalej! Już! Włóż palce do środka! Opowiadaj o czym myślisz jak się sama pieprzysz! Jak najbardziej lubisz być rżnięta? Mów głośniej! Uśmiechaj się! Pokaż nam jak ci dobrze! Nie przestawaj!
Wcale nie było mi dobrze. Czułam się podle, chciało mi się ryczeć, a nie uśmiechać... Ale nie mogłam dopuścić, żeby rodzina dowiedziała się o wszystkim.
Przerwa!
- Odpocznij chwilkę, zrób nam coś do picia... Macie chyba dobrze zaopatrzony barek? Troszkę tu przecież pobędziemy, postaraj się nas ugościć!
Stłamszona, zrezygnowana, przygotowywałam drinki, podawałam kolejno każdemu, większość wsadzała mi wtedy ręce pod sukienkę, szczypali piersi, klepali w pośladki, obmacywali krocze...
- A teraz zatańcz dla nas! Umiesz przecież to robić! I nie zasłaniaj się tak rękami! Trzymaj je wysoko!
Tańczyłam jak lalka, nie było mnie tam, to nie byłam ja.... to nie ze mną robili to wszystko....
Powoli zdejmowałam sukienkę, właściwie i tak przecież już widzieli mnie nago... tańczyłam całkiem goła, bo moje stringi i tak niczego nie zasłaniały...
Wtedy podszedł Łukasz.
- Zawiodłaś mnie suko! Przez ciebie wyszedłem na głupka przed całą klasą! A twój brat nie chciał wierzyć jaką jesteś dziwką! Teraz zapłacisz mi za wszystko! Obiecali mi to! Na kolana!
Nie zareagowałam na słowa szczeniaka. Co on sobie wyobraża? Odwróciłam się tyłem do niego... Błąd! Piekący ból! Uderzenie pejczem na chwilę aż pozbawiło mnie tchu! Zerwał mi brutalnie z bioder cieniutkie paseczki i uderzył jeszcze raz! Przewróciłam się i starałam zasłonić rękami. Niestety! Podskoczyło do mnie czterech facetów, rzucili mnie na stół, rozłożyli szeroko ręce i nogi. Bezwstydnie rozkraczona, wystawiona najintymniejszą częścią ciała na ich wzrok, nie miałam możliwości nawet drgnąć. Zamarłam ze strachu, w ciszy słychać było tylko jednostajny szum kamer. Łukasz ponaglony przez resztę podniósł pejcz. Wodził nim po całym ciele, bawiąc się i przedłużając torturę czekania... Wreszcie zaczął uderzać... najpierw lekko, potem coraz mocniej... w piersi, brzuch... walnął mocniej, trafił w sutek!... w drugi... Wrzasnęłam z bólu! Natychmiast podskoczył ktoś i wsadził mi w usta knebel. Mogłam teraz tylko cicho jęczeć, wodząc przerażonym wzrokiem po podnieconych twarzach moich oprawców. Unieśli mi uda i biodra. Pejcz trafiał to w jeden, to w drugi pośladek. Myślałam, że nie zniosę dłużej takiego bólu, że to najgorsze, co mogło mnie spotkać.... Myślałam....
Nogi uniesione wysoko, rozłożone prawie jak do szpagatu.... Poczułam jak gruby koniec pejcza wchodzi we mnie... głęboko, bardzo głęboko... posuwa tam i z powrotem... Wiłam się i wyrywałam... Kolejny błąd! Łukasz wyciągnął ze mnie pejcz i precyzyjnie uderzył w rozszerzone wnętrze. Nagle zobaczyłam błyskawice i wszystkie gwiazdy! Po kolejnych takich uderzeniach pociemniało mi w oczach i zemdlałam....
Gdy odzyskałam przytomność, leżałam na dywanie... cała byłam skropiona strugami spermy! Twarz, włosy, piersi, brzuch, biodra, uda... Bawili się nade mną i tryskali wszyscy! Kilka osób pstrykało raz po raz zdjęcia... całego ciała, zbliżenia twarzy, oczu, ust... Nie reagowałam już. Całe ciało miałam obolałe, szczególnie dotkliwie odczuwałam pieczenie w kroczu....
Podnieśli mnie, część spermy spływała ze mnie opadając kroplami do stóp. Filmowali to bezustannie i fotografowali z każdej strony.
- Dość na dzisiaj kochanie, zbieramy się! Aha, mamy jeszcze coś specjalnego dla ciebie! Przygotowałaś nam znakomite drinki, zrewanżujemy ci się słoneczko! To dla ciebie!
Podał mi kielich. Do połowy był wypełniony czymś białym.... gęstym....
- Pij koteczku, to od nas wszystkich, specjalnie dla ciebie! Pokaż jak ci smakuje! Patrz prosto w obiektyw!
Kamera zbliżyła się do mojej twarzy... Na odwróconym w moją stronę ekraniku obserwowałam siebie, jak bezwolnie podnoszę do ust kielich... przechylam go.... i powolutku wlewam w siebie jego zawartość.... Widziałam swoją poklejoną twarz... cienkie strużki wypływające mi z kącików ust... błysk fleszy aparatów odbijający się w moich oczach...
Czy tak wygląda ostateczne upodlenie? Czy można kobietę jeszcze bardziej poniżyć? Czy ta okrutna kara wyzwoli mnie z kręgu uczestników GRY? Coraz bardziej w to wątpiłam.... Mieli przecież nagrania, zdjęcia... mieli moje odpowiedzi na swoje wulgarne pytania, sceny których nigdy nikt nie powinien zobaczyć!
Czy to nareszcie koniec, czy dopiero początek?